Imprez sportowych dostępnych dla amatorów czynnej rekreacji, z roku na rok przybywa i choć postęp wręcz geometryczny w pewnym sensie lekko spowolnił, każdy może znaleźć coś dla siebie. Zawodów biegowych, kolarskich czy pływackich jest sporo, w szczególności tych ukierunkowanych na pierwszą z nich - najprostszą i najbardziej naturalną formę ruchu. Niebagatelne znaczenie w całym tym sportowym ambarasie ma też Triathlon, który świetnie łączy je wszystkie w jedną całość, doskonale ukazującą piękno sportu, pasji i hart ducha startujących. Są jednak imprezy jedyne w swoim rodzaju i choć podobne pod względem dyscyplin, niepowtarzalne jeśli chodzi o miejsce oraz sposób ich realizacji. Takimi zawodami jest trzydniowy ewent organizowany przez naszych przyjaciół z Elbląga - ekipę EL-Aktywnych. ENDURO MAN -  bo o nim mowa to zawody, w których udział możne wziąć każdy, wybrać swój dystans i dyscyplinę. Może też zdecydować się na połączenie sportów i ruszyć na trasę Mini, Midi lub Maxiums. Wszystko zależy od tego co podpowie nam serce...

Zawody Enduro Man to kompilacja trzech dyscyplin - pływania, jazdy rowerem oraz biegania. Każdy z uczestników wybiera sam na jakim z dystansów i w jakiej dyscyplinie chce wystartować. Układ ogranicza jedynie inwencja amatora oraz własne możliwości czy też umiejętności. Można wystartować tylko w jednej z dyscyplin, dwóch lub we wszystkich i to na różnych dystansach jak również spróbować swoich sił w pełnej rywalizacji - Mini, Midi lub Maximus. Dla ścisłości wygląda to tak - woda: 1.25 - 2.5 - 5 km, Jazda rowerem: 50 - 100 - 200 km oraz bieg 10 - 25 - 50 km. Pierwsze cyfry dyscyplin to dystans Mini, drugie Midi a ostatnie to hardkorowy Maxi... Wszystko to w ciągu trzech dni 21 - 23 sierpnia 2015r. czyli pływackiego piątku na Elbląskim bulwarze, rowerowej soboty na malowniczej trasie w kierunku Tolkmicka oraz niedzielnego biegu na pętli poprowadzonej po legendarnej już Bażantarni.

Ostatnie kilka tygodni było trudne pod względem dochowania "reżimu" treningowego - praca, pogoda ale i organizm nie do końca pozwoliły na spełnienie wszystkich założeń. Jednak, jak to w życiu bywa człowiek w pewnym momencie, najczęściej za późno - budzi się z letargu i zaczyna ogarniać swoje zardzewiałe podzespoły. Czasem, w którym teoretycznie najwięcej miejsca można poświęcić na trening jest weekend, a że do startu pozostały dwa tygodnie postanowiłem je w miarę konstruktywnie i maksymalnie wykorzystać. Skorzystałem z propozycji Tadeusza Sznazy, jednego z organizatorów Enduro i dwa dni szybko wypełnił poniższy scenariusz zdarzeń.

W sobotę postanowiliśmy nakręcić film ukazujący trasę kolarską w zasadzie jedną pętlę, którą to będziemy w drugim dniu zawodów pokonywać raz, dwa lub cztery razy w zależności od wybranej konkurencji. Trasa choć z perspektywy mechanicznego dyliżansu z pod znaku rombu, wydaje się z pozoru płaska to tylko w początkowej części pozwala na równe tempo i krajoznawczą pozycję na siodełku. Dalsza część to malowniczo położone zjazdy i podjazdy, serpentyny i proste, skąd dodatkowo roztacza się mega widok na zalew wiślany. Jedno jest pewne, tą trasę po prostu trzeba przejechać...

Niedziela to planowany przez Ekipę "EL" trening na trasie Enduro, dwie pętle. Postanowiłem dołączyć, tym bardziej że po biegu wykombinowaliśmy trening pływacki. Pierwszą pętlę pokonaliśmy w tempie konwersacyjnym ubezpieczani przez dwa harty, na drugą co niektórzy w tym ja, podkręcili nieznacznie tempo biegowej wycieczki. Do docelowego startu jeszcze dwa lub trzy treningi w tym terenie na pewno wrzucę w mój plan. Trasa jest bardzo wymagająca, nie żebym kogokolwiek odstraszał ale pewne odcinki po prostu trzeba iść, co też zamierzam dobrze zapamiętać i później sumiennie zrealizować. Niebagatelne znaczenie mają też zbiegi i zejścia oraz odcinek Kumielą pod mostem na owianym wykresami tętna maksymalnego Belwederze kończąc. Zaręczam że jest co robić, a taktyka tego biegu ma kolosalne znaczenie, i to nie tyle na wynik co na samopoczucie. Warto o tym bardzo dobrze pamiętać.

Tymczasem, zachęcając Was do uczestnictwa w zawodach prezentujemy montaż filmowy, który nakręciliśmy wraz z Tadeuszem Sznazą robiąc objazd trasy kolarskiej. Nie jest ani łatwa, ani jakoś mega trudna. Jedno wiem, jest dostępna dla każdego. Dystans można spokojnie ogarnąć każdym rodzajem roweru, a przy okazji wziąć udział w świetnej zabawie, którą szykują dla nas El-Aktywni.

Znajomość a tym bardziej współpraca z pozytywnie zakręconymi ludźmi daje masę satysfakcji, ale i motywacji. To dobrze że amatorzy sportu, potrafią poświęcić swój wolny czas na organizację zdarzeń wpływających na promocję aktywności i zdrowego trybu życia. Enduro Man zbliża się wielkimi krokami, to będą trzy dni świetnej i mocnej sportowej zabawy. Cieszę się że w zawodach wezmą również udział kamraci z GM i Beztelnowi, będzie więc wesoło. Z tego co wiem to lokalna "Baza Rebeliantów" na finał szykuje również "kociołek" z ognia, wiec będzie się działo... Ten start ma dla mnie duże znaczenie, choć nie walczę o podium czy czas, Enduro ma mi pokazać co robić dalej...

Serdeczności - Marek Mróz

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem