Zdjęcie jest linkiem do galerii - foto. Marek Mróz

Sezon startowy pomału zbliża się do fazy zapadnięcia w zimowy letarg, szczególnie w triathlonie, którego specyfika wymaga różnych środowisk startowych, okres ten już się praktycznie kończy. Jedną z ostatnich w kalendarzach imprez tego typu, jest Castle Triathlon Malbork, rozgrywany na dystansach 1/2 oraz pełnego Iron Mana. Zawody w tym roku przeprowadzono na nieco zmienionej trasie i w nowej lokalizacji głównej strefy zmian, tak ważnej szczególnie dla uczestników. Mimo trudnych warunków - porywistego wiatru, zimna i deszczu - gorąca atmosfera zawodów dodała mocy wszystkim uczestnikom, jak i zgromadzonym kibicom. Ogarniając imprezę również jako Biuro Obsługi Firm PIO-MAR, zabraliśmy w garść nie tylko aparat ale i kamerę, z której materiał był głównym założeniem naszych działań taktycznych...

Odcinek wodny, na który Ironi ruszyli już o 6:00 a połówkowicze trzy godziny później, to w pewnym sensie "najłatwiejszy" etap. Chyba jedyny, w którym środowisko i wyposażenie zapewniło startującym komfort cieplny. Dwa i cztery okrążenia w odmętach Nogatu, trochę walki z szalejącym błędnikiem i pływanie w panoramie malborskiego Zamku, można było uznać za zaliczone. Pozostało tylko szybko przyzwyczaić się do sporej różnicy na skali, gęsiej skórki, ogarnąć T1 i ruszyć na szosę.

Etap rowerowy to jazda na pętlach w dystansach 90 i 180 kilometrów, walka z porywistym miejscami wiatrem, zimnem i deszczem. Bezcenne okazało się wsparcie świetnych kibiców, szczególnie Garnka Mocy, tak niewiele trzeba żeby dać ludziom żelazny zastrzyk adrenaliny i gigawatów na kolejne mijające pod ramą roweru kilometry. Było to również bardzo potrzebne na pętlach biegowych, trasa choć malownicza była również miejscami trudna technicznie, a dla "zakręconych" korbami nóg nie jest to takie proste jakby się mogło z pozoru wydawać :)

W zawodach wystartowała grupa naszych przyjaciół z Waniewski Coaching - Łukasz Ćwirko-Godycki, Andrzej Głąb i Patryk Skrzyński. Byli również znajomi z Kuźni Triathlonu, Triathlonistów z Trójmiasta, El-Aktywnych z Elbląga, Morąga oraz Maciej Dowbor - prowadzący portal Totalne Poruszenie. W zawodach pomagał również Jacek Manteufel z Grupy Malboork- asekuracja "wyjścia  z wody" oraz Olga z Pawłem i ich ssący w pozycji horyzontalnej smoczek Franek - czyli nasza "ekipa Szerszeni", z którymi dopingowaliśmy uczestników i naszych przyjaciół. Pozdrowienia - kciuk w górę - piątka - siła, wielu emocji nie da się tak po prostu opisać, trzeba było tam po prostu być i je poczuć :)

Gratulując wyników i dziękując za świetne sportowe widowisko, które stworzyliście zapraszamy Was do filmu z imprezy, na którym postaraliśmy się ująć jak najwięcej z emocji, walki, radości i waszej wielkiej pasji. Startując w giga trudnych warunkach pokazaliście hart ducha i moc jaką macie w swoich sercach i jak to stwierdził Łukasz wbiegając na ostatnie okrążenie biegu "nigdy się nie poddaję" - przesyłamy Wam wszystkim pozytywną energię - SIŁA. Tymczasem siadamy wygodnie, klikamy HD i ruszamy...

Serdeczności - Marek Mróz

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem