Zdjęcie jest linkiem do galerii zdjęć Tomasza Wrzoska

Organizacja Biegów z okazji odzyskania przez nasz kraj Niepodległości to już dość długa tradycja, a udział w nich daje możliwość połączenia pasji oraz uczczenia na sportowo, tego ważnego dla naszej ojczyzny momentu w historii. Zliczyć wszystkie imprezy było by trudno, a wziąć w nich wszystkich udział tym bardziej. Więc co roku każdy z nas staje przed małym dylematem... gdzie pobiec tym razem ? W naszym przypadku kręcimy się w sumie w koło komina. Najczęstsze starty to Warszawa oraz Gdynia, jednak tym razem, wybrałem się odwiedzić debiutujący oficjalnie z Biegiem Niepodległości Elbląg. Jednak nie na biegowo zwykle, lecz z kamerą...

ELBLĄG

Elbląska ekipa maniaków aktywności fizycznej o "kryptonimie taktycznym" - EL-Aktywni i tym razem nie zawiodła. Rok temu mimo bardzo popularnej Gdyńskiej dychy, zorganizowali bieg na zasadach "koleżeńskich, a tym razem postanowili pójść na całość. Pełen limit 300 osób, świetna szybka i pełna zakrętów trasa w centrum miasta, dają dobre wyobrażenie pracy wkładanej przez organizatorów. Dodatkowo poprowadzenie trasy na dość krótkiej pętli i nietypowy dystans 11km i 110 metrów, dało moc wrażeń zgromadzonym przy trasie kibicom. Watro także wspomnieć, iż przy okazji biegu woluntariusze zbierali pieniążki na pomoc dla Tomka Kłosińskiego, który w wypadku samochodowym stracił nogę. Na ten cel przeznaczono także część wpisowego z biegu, to super sprawa :)

W zawodach w sumie miałem pobiec, lecz przymusowy postój w "warsztacie" wymusiło moje podwozie, a w zasadzie jego lewa część gdzieś pod łydką. Już wcześniej jednak zapowiedziałem kolegom z Teamu El, że trochę ich ogarnę ze szklanym okiem, a jak słowo się rzekło to być trzeba. Do Elbląga dotarłem dość sprawnie przecierając od czasu do czasu szybę wycieraczką, zaczęło się jednak przejaśniać a i temperatura wskazywała, że zawody odbędą się w dobrych warunkach. Po zlokalizowaniu miejsca parkingowego, tradycyjnym rekonesansie biura, zaczęła się zabawa z kadrem. Na pierwszy ogień i przetarcie trasy na jednej pętli poleciały dzieci. Bieg taki jak zawsze budzi masę pozytywnych emocji, (czasem skrajnych - "bo mnie Zosia wyprzedziła..." ), spontanicznej radości i zaszczepiania w małych sercach potrzeby i miłości do ruchu.

Bieg Główny oprócz symbolicznego dystansu ruszył także nieprzypadkowo o 11:11, fajnie - szeroko, równo, szybko - tak to powinno wyglądać. Mimo sporej ilości, bo aż dziesięciu pętli, uczestnikom dopisywały świetne humory oddające radość i pozytywną energię biegania. Było wesoło i kolorowo. Uważam, że taka forma uczczenia tego ważnego dla nas wszystkich święta, to jedna z lepszych możliwości jaką śmiało mogę polecić. Wyniki zawodów znajdziecie na stronie organizatorów - Tutaj. Idąc sobie pod prąd całej biegowej akcji z "aluminiowym masztem" Biura Obsługi Firm Pio-Mar starałem się wyłapać jak najwięcej z tego co tak piękne w dyscyplinie, która jest częścią naszego życia. Czy mi się to udało ? Oceńcie sami... :)

Z pozdrowieniem - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem