Czasem przez przypadek człowiek trafia na informację, która sama z siebie koduje się lekko i przyjemnie, by pozostać gdzieś z tyłu głowy do czasu jej realizacji. Podobnie było gdy przeczytałem o planowanym spotkaniu z dr Bogusławem Tołwińskim, które miało zostać poświęcone treningowi - strukturze planów, polityce startowej i około sportowym działaniom niwelującym tak niepożądane przez nas wszystkich kontuzje. Parkując swojego potwora na ropę pod Hotelem Młyn w Elblągu, miałem w głowie masę pytań, dotyczących przyszłego sezonu, w którym drastycznie zmieniam kierunek działań. Jak się okazało nasz prowadzący ubiegł większość z nich, wpuszczając nas w objęcia pozytywnej energii starogreckiego Kalos Kagathos...

 

Spotkanie otworzył Tadeusz Sznaza, współtwórca większości Elbląskich imprez, w tym również zainicjowanego przez Bogusława cyklu Enduro Man. Po przywitaniu uczestników głos zabrał nasz prowadzący, który rozpoczął od przedstawienia przede wszystkim pozytywnej strony sportu, ukazania łącza jakie nierozerwalnie wiąże go z naszym życiem. Znalezienie punktu równowagi pomiędzy obowiązkami a realizowaną przez nas pasją, to wszak często niełatwe zadanie. Bogusław bazując na doświadczeniach własnych, swoich podopiecznych czy też biegaczy, których zna i obserwuje w genialny sposób przedstawił nam swoje podejście do sprawy. Postawienie sobie celu, realizacja go poprzez odpowiednie środki i metody to jedna strona medalu, podczas gdy radość, spełnienie z realizacji marzeń to wypadkowa jak się okazuje nie tylko samego treningu. Wystarczyło kilka prostych pytań - Ilu z Was ma rozpisany plan na przyszły rok, nie w głowie ale fizycznie ? ma określone założenia ? Ma główny cel ? nie kilka nie dwa... Jeden nadrzędny cel. No ilu.... ???

Stawienie sobie wymagań czy też celów to ważna część naszego życia, mając je mobilizujemy się do doskonalenia, nie tylko ciała ale i ducha. Warto jak podkreślał Bogusław, ustalić założenia realne do realizacji, nie tylko ze względu na poziom sportowy czy wiek, ale przede wszystkim dostosować je do naszych fizjologicznych predyspozycji. Nie jest sztuką zajechać się treningowo, pobiegać sezon czy kilka, po czym rozsypać się jak źle ułożone puzzle. Znalezienie odpowiedniej drogi, przy świadomości działania naszego organizmu i celowego ukierunkowania jego rozwoju, czy też jak kto woli adaptacji do bodźców treningowych to proces, który może przejść każdy. Ważne jest by pamiętać, że trening to tylko jeden z elementów układanki a odpoczynek, regeneracja i wewnętrzny spokój to równie ważne narzędzie w naszych rękach czy też nogach...

 

 Twoje Szanse na sukces są wprost proporcjonalne do stopnia przyjemności,

jaką czerpiesz z tego co robisz... - Michael Korda.

Bogusław przedstawił nam kilka sposobów wyznaczania progu wydolności, celowości tego zabiegu, oraz niebagatelnych korzyści płynących z praktycznego wykorzystania tej ważnej informacji. Układ jednostki, czy też mikro i makro cykli stanowiących podstawę periodyzacji treningu, to rzecz o której niby pamiętamy, ale która mi i zaryzykuję, że większości amatorów wychodzi powiedzmy średnio. Spotka się znajomych na treningu, noga za bardzo poniesie, pogoda nas odstraszy i sprawa leży... Podobnie sprawa ma się z akcentami - ich ilością, objętością i odstępami, tu też mam świadomość, że nie tylko ja, ale i dużo osób nadal w ciemności szuka przysłowiowej nici Ariadny. Tutaj wszystko ma znaczenie, pozornie niewymagający trening może położyć cały plan i przygotowania do ważnego dla nas startu, szczególnie kiedy próbujemy coś nadrobić.

Sam pamiętam kiedy zaczynałem przygodę ze sportem, zawody co tydzień były normą, a biegać wolno było po prostu dziwnie żeby nie powiedzieć, że głupio... Tym bardziej teraz, kiedy mamy do dyspozycji masę imprez, często blisko i do tego wybiera się na nie grupa znajomych. Na szczęście, z upływem czasu i poszerzaniem horyzontów, szczególnie w tematach które chłonę jak gąbka wodę, zdanie mam zupełnie podobne do naszego mówcy. Taka zabawa prędzej czy później kończy się, czasem mniej a czasem bardziej dotkliwie. Niebagatelną rolę odgrywa tu umiejętność słuchania własnego organizmu i nie chodzi tu o żadnego "chochlika" namawiającego by pozostać w domu gdy pada deszcz. Zauważenie symptomów, czy znaków jakie wysyła nam nasz organizm nie jest może do końca łatwe, ale jest wykonalne i warto się tego nauczyć. Jadąc na zawody jako zając, fotograf, czy podręczny serwis również można się doskonale bawić i mieć ogromną satysfakcję z udziału w zabawie. Prowadzący odpowiadał także na zadawane przez uczestników pytania, dotyczące nie tylko struktury samego treningu, ale również prawidłowego odżywiania, nawodnienia czy też gibkości mającej niebagatelny wpływ na komfort uprawiania sportu ale i ryzyko odniesienia urazu.

Cieszę się, że mogłem wziąć udział w przygotowanym przez El-aktywnych i poprowadzonym przez Bogusława spotkaniu. Świetna atmosfera i gorąca herbata stając naprzeciw chłodnej analizie poruszonej tematyki i odniesieniu się do swoich wewnętrznych "grzechów" na treningowym polu, zmusza nie tylko do refleksji. Charyzma jaką prezentuje ten świetny sportowiec, daje również dużo motywacji i pozytywnej energii, tak potrzebnej w naszym życiu. Prezentowane przez Bogusława podejście dokładnie pokrywa się z moim wewnętrznym przekonaniem, iż takie podejście do tematu treningu to słuszna i najkorzystniejsza droga, szczególnie dla nas amatorów. Czerpanie radości z tego co robimy, stawianie sobie realnych celów zmuszających nas do konsekwentnego działania, to świetny sposób nie tylko na rozwój osobisty, ale również spełnianie naszych marzeń i pasji - czego wszystkim życzę.

Serdeczności - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem