Foto. Tomasz Wrzosek - zdjęcie jest linkiem do galerii

O pierwszej edycji biegu organizowanego przez El-aktywnych dowiedziałem się przypadkiem, na jednym z treningów w tym pięknym leśnym kompleksie elbląskiej wysoczyzny, pomysł Wojtka Bartnickiego pięknie wypalił. W tym roku łącząc zawody z dodatkowym świątecznym akcentem dla piękniejszej części uczestniczek śmiało mogę stwierdzić, że zespół maniaków aktywności i propagatorów zdrowego trybu życia ogarnął kawał dobrej roboty, no ale po kolei...

 

Centrum zawodów ulokowano jak zawsze w centralnej części "wstępu" do lasu na polanie, gdzie w namiocie sprawnie działało, odpowiednio wcześniej otwarte biuro zawodów. Po zalogowaniu się i odebraniu niezbędnych gadżetów w postaci numeru i agrafek udałem się na mały rekonesans z kamerą. Jak widać zdjęciowo brylował Tomek, ja skupiłem się na łapaniu obrazu ruchomego ;)

Trasa o długości około 10 kilometrów z okładem, to jak wspomniałem etap dla dwóch grup biegaczy, osób startujących w biegu głównym na dystansie półmaratonu oraz biegaczy mierzących się z jedną pętlą. Bardzo podoba mi się również idea koleżeńskości tego biegu, sam zmierz swój czas, baw się dobrze i .... poczekaj ze startem. Tak tak, frekwencja przerosła oczekiwania organizatorów czemu akurat się nie dziwię bo robią kawał mega roboty i poczekaliśmy grzecznie na wszystkich chętnych. Super sprawa :)

Zawody poprowadzono po trasie wytyczonej na mniej lub bardziej ( z naciskiem na bardziej ) krętych  i stromych ścieżkach parku. Po starcie około dwukilometrowa "zamaskowana" wspinaczka w stronę Mostka Elewów, następnie malowniczy odcinek w kierunku Parasola oczywiście również pod górkę :) Kolejny etap, to żeby nie było za nudno stroma wspinaczka błotnistą miejscami ścieżką w okolice Dąbrowy. Dalsza część trasy to  "szutrowa droga" w dół, moim zdaniem trochę taka "łyżka dziegciu" - odcinek dziwny i zupełnie nie pasujący do klimatu Bażantarni. Szeroki i jakby nieskończony, sprawia wrażenie oderwanego z kontekstu szlaku pod krzyżackim zamkiem z XV wieku, a nie urokliwej parkowej górskiej alejki jaką moim zdaniem powinien przypominać. Może się mylę i jak "zarośnie" na wiosnę zielenią jakoś przegryzie się z resztą otoczenia... oby. Końcowa część trasy "dolnym" odcinkiem Bażantarni, charakterystycznym mostkiem nad jarem oraz część ścieżkami na krawędzi leśnych skarp, nadająca górski urok temu miejscu była jak zawsze świetna.

Zazwyczaj ruszam gdzieś z końca stawki, tym razem ustawiłem się jednak lekko z przodu, mając na uwadze cel złapania w szklane oko jak największej liczby uczestników podczas pierwszej pętli. Montaże filmowe to dobra zabawa, godziny spędzone na przycinaniu i układaniu tych "elektronicznych puzzli" są niczym w porównaniu z pozytywnym feedbakiem i dobrą energią jaką niesie taka pamiątka dla uczestników. Dlatego też po szybkiej analizie własnej dyspozycji dnia, sprzęt towarzyszył mi również na drugiej nawijce, czego wstępnie nie planowałem. Wspomnę także fakt, że na ostatnich kilometrach trasy pożyczenie kijków, zaproponował mi pewien sympatyczny nordic walker... cóż sporty wytrzymałościowe mają to do siebie, że sponiewieranie się jest wkalkulowane w ryzyko i gdzieś podświadomie wszyscy szukamy takich okazji...

 

Do Elbląga wybrałem się niejako podwójnie, jako uczestnik oraz dodatkowo jako wsparcie zapleczem "do losowania" przygotowanym nasze Biuro Obsługi Firm PIO-MAR, którego jestem współwłaścicielem. Kilkanaście kubków motywacyjnych, rozeszło się wśród obecnych na losowaniu finiszerów, niczym ciepłe pieczywo do porannej kawy. Staramy się z Piotrem wspierać takie inicjatywy, to masa dobrej energii i bezcennego uśmiechu na twarzach przesympatycznych ludzi i dobra moc dla wszystkich :)

 

Reasumując start, który potraktowałem jako dobry trening zdecydowanie polecam o ile już ktoś wcześniej nie posmakował Bażantarni, przyłączenie się do organizowanych tutaj zawodów oraz wspólnych treningów. El-Aktywni spotykają się na niedzielnych treningach dla każdego, trenują również w ramach akcji "Jestem GIT" przygotowując się do startu w lipcowym finale Garmin Iron Triathlon, który będzie miał miejsce 17 lipca 2016 r. właśnie w Elblągu. Każdy znajdzie coś dla siebie, nikt nie zostawi go "na pastwę" czyhających za każdym zakrętem wzniesień i Golema z Gęsiej Góry...

Bażantarnia jako miejsce treningów i zawodów to moim zdaniem połączenie w pełni kompletne. Mnogość tras, pięknych "górskich" widoków, jarów i wijącej się pośród pochylonych drzew Kumieli, nadaje temu miejscu niepowtarzalny klimat. Ogranicza nas nie tylko pojemność bidonu, własnych płuc i wytrzymałość naszego podwozia, ale przede wszystkim własna wyobraźnia, a to osobiście lubię najbardziej...

Serdeczności - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem