Szczątkowe informacje o rezygnacji z organizacji lipcowego aquathlonu w Sztumie, przyjąłem z pewną dozą nieukrywanego zdziwienia. Poprzednie edycje tych kameralnych co prawda zawodów, tętniły ogromnym potencjałem nie tylko z racji idealnego miejsca, ale również dzięki zaangażowaniu w nie prawdziwych pasjonatów sportu. Tym bardziej ucieszyła informacja od Prezesa Zantyru Ryszarda Mazerskiego, o planowanym terminie i pewnej realizacji tych wyjątkowych zawodów...

Do Sztumu wybrałem się w pewnym sensie na dobry trening. Wcześniejsze zakończenie sezonu podyktowane, kilkoma bardziej istotnymi czynnikami, niż udział w planowanych wcześniej zawodach, nie spowodowało jeszcze zapadnięcia w "zimowy letarg", choć technicznie jak to stwierdziło kilkoro szczerych znajomych, bym się nadawał :)

Odcinek pływacki nie uległ modyfikacji i trasę poprowadzono z wykorzystaniem dawnego szablonu, a w zasadzie istniejących na wodzie bojek oznaczających tory sportów wioślarskich. Trochę gorszym pomysłem była rezygnacja z wysokiego oznaczenia ich z poziomu wody, bo orientacja na obecne jest naprawdę utrudniona, choć oczywiście możliwa po punktach krytycznych na brzegu. W ubiegłym roku doskonale rozwiązano ten temat za pomocą balonów i flag, świetnie wskazujących kolejne odcinki trasy pływackiej.

Przyjemna woda i lekka fala pozwalały popłynąć naprawdę swobodnie i bezpiecznie. Choć zawsze mam to samo wrażenie, że dryfuję ostatni przyprawiając o konsternację obecnych na wodzie ratowników i żaby w trzcinach na brzegu...

Strefa zmian, w której spędza się z reguły jak najmniej czasu, była również dobrze zabezpieczona i oznakowana. Dobrze, że lekko przesunięto wyjście z wody, w roku ubiegłym obecne na betonowym zejściu glony, narobiły trochę szkód wśród karoserii uczestników.

Bieg, to w sumie znana bywalcom trasa wokół jeziora Zajezierskiego, zwanego potocznie Sztumskim. Szybka i dzięki ostatnio przeprowadzonej rozbudowie ścieżki rekreacyjnej płaska malownicza trasa to zdecydowany atut tej fajnej imprezy. Delikatnie można by przesunąć punkt z wodą powiedzmy w okolice mostku, kiedy to po wybiegnięciu ze strefy "szatni" ogarnie się pasek z numerem i oddech... poza tym jest pięknie. Planowane "tempo krytyczne" okazało się lekko szybsze i pętla wokół jeziora uciekła nawet trochę za szybko. Może dystans 9 km w przyszłym roku byłby zasadny i bardziej weryfikował proporcje dwóch światów wśród uczestników ?

O opinie na temat zawodów, poprosiłem również kilkoro moich serdecznych przyjaciół:

Magdalena Wolf (KTS IronMan) - "V Aquathlon w Sztumie zdecydowanie wypadł na 5 !!!! Jeszcze w piątek nic nie wskazywało, że pogoda będzie z nami współpracować. Sobotni poranek był jednak bardzo miłą niespodzianką. Organizacja zawodów jak zwykle dopracowana w szczegółach - przemiłe biuro zawodów z Patrycją, Marleną oraz Bogdanem, gdzie wszystko w szczegółach zostało w sposób przyjemny przedstawione. Kierownik imprezy dograł wszystko wspaniale a profesjonalna oprawa i czujne oko Pana Mazerskiego zamknęło listę życzeń, myślę, że wszystkich uczestników. Samo miejsce na start - idealne, wspaniałe jezioro oraz trasa biegowa wokół niego. A kilka zaparkowanych rowerów obok strefy zmian spowodowało przyjemny ścisk serca, ponieważ przez chwilę pomyślałam, ze może organizator przygotował nam niespodziankę i będą to zawody tri ???:) Sam przebieg zawodów dla mnie pomyślny - podciągnęłam pływanie od ubiegłego roku, bieganie również wypadło dobrze. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam już po raz piąty wystartować w Sztumskim Aquathlonie. A możliwość spotkania ze znajomymi bezcenna - Marek, dziękuję i do zobaczenia..."

Marcin Trudnowski (Grupa Wodna) - "Piękne okoliczności przyrody, piękna pogoda, przyjaciele i znajomi - czego chcieć więcej ? Ano chciało by się powtórzyć wynik sprzed roku... ale najpiękniejsze w sporcie jest właśnie to, że nigdy nie ma pewności kto stanie na pudle. Przeciwnicy tym razem zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko, a ja ze względów zawodowych nie byłem w stanie zadbać o właściwą regenerację na kilka dni przed startem... za co zapłaciłem utratą pudła open pomimo tego, że wyszedłem z wody drugi. Właściwie już na rozgrzewce pływackiej wiedziałem, że to nie mój dzień. Wyszedłem z wody zmęczony z wysokim tętnem i... parafrazując klasyka: na trasie biegowej "świeżości w kroku" nie było. Ostatecznie wybroniłem rozpaczliwym finiszem 4 miejsce. Aquathlon w Sztumie rozwija się, co roku startuje więcej osób. Chciało by się, aby wraz ze wzrostem poziomu sportowego rósł także poziom organizacyjny. Wydaje mi się, że w obecnych czasach pomiar elektroniczny z natychmiastowymi wynikami, międzyczasami i statystyką to absolutny standard. Większość zawodników tego potrzebuje i jestem przekonany, że są w stanie zaakceptować wyższe wpisowe. To oczywiście moje prywatne zdanie ale poparte wieloma rozmowami w tzw kuluarach. To, o co koniecznie muszą zadbać organizatorzy, to wyraźnie oznakowana trasa pływacka. Różnokolorowe, duże boje muszą się pojawić w przyszłym roku. Niech to będą nawet zwykłe fitnessowe gumowe piłki, ale niedopuszczalna jest przezroczysta butelka wypełniona chyba białymi kartkami. Trzymam kciuki za organizatorów i życzę aby impreza była rozwojowa."

Przemysław Siemieniuk (MulitSport StrefaRuchu) - "Aquathlon w Sztumie to impreza obowiązkowa w kalendarzu na ten rok, ze względu na to że blisko i możliwość zrobienia dość mocnego treningu w przygotowaniach do Ironmana. Co do imprezy, bardzo dobry wybór, organizacyjnie na wysokim poziomie! Sportowo zostałem zaskoczony, że tak mocni zawodnicy stanęli na linii startu no i sama ilość jak na środek sezonu triathlonowego uczestników w imprezie, która raczej nie była mocno nagłośniona. Pływanie w Sztumskim jeziorze i bieg dookoła niego bardzo mi się spodobały, trasa nie wymagająca, plaska. Jedyne minusy, na które zwróciłem uwagę i co należałoby w następnym roku poprawić to BOJE, których powiedzmy sobie wprost z wody nie było widać. No i punkt z wodą zaraz przy strefie zmian gdzie zawodnicy zakładają numer startowy, okulary itp... można było przenieść na pierwszy kilometr i byłoby naprawdę super. Mimo wszystko mam nadzieję, że jak zdrowie pozwoli za rok zobaczymy się ponownie!

Piąta edycja Aquathlonu w Sztumie daje doskonały dowód na to, że warto mocniej pociągnąć ten temat. Imprez biegowych w każdej praktycznie okolicy jest multum, a różnice po między nimi zacierają się już bardzo znacznie. Sportowe połączenie pływania i biegania mając w sobie dodatkowy element transferu pomiędzy dyscyplinami, staje się również świetnym preludium do popularnego triathlonu. Urozmaicenie wprowadza w życie masę nowych możliwości, pozwala się rozwijać i czerpać z życia to co najlepsze...

Zapraszam również do pełnej galerii zdjęć Tomasza Rychlewskiego --- > LINK

Wyniki zawodów znajdziecie w --- > LINK

TUTAJ NIEBAWEM POJAWI SIĘ FILM Z ZAWODÓW

Zdjęcia - Tomasz Rychlewski, Andrzej Panek, Marek Mróz.

Z Pozdrowieniem - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem