Każdy z nas ma plany. Życiowe i zawodowe, czy też te związane z własną realizowaną w każdej wolnej chwili pasją. Czasem łatwo wpaść w pewnego rodzaju rutynę w ich realizacji, przestać cieszyć się tym co ważne i zauważać to, co tak naprawdę jest w tym wszystkim najważniejsze. Jak uniknąć tej swoistego rodzaju "szklanej pułapki" ? Czy zacząć robić rzeczy, na które wcześniej brakowało czasu lub nie brało się ich po prostu pod uwagę ? Moim zdaniem warto, a już na pewno koniecznie trzeba tego spróbować ...

Mijający rok zaplanowany z nawiązką już w końcówce poprzedniego, miał dość ambitne plany. Trzy z nich w tym największy technicznie event Frankfurt Maraton 2017 niestety nie wyszły. Olimpijski triathlon w Gdańsku oraz połówka w Mrągowie, także okazały się celem ponad zaplanowany horyzont zdarzeń. Planem, jaki niestety trzeba było odłożyć na półeczkę z napisem, "nie gościu, jeszcze nie teraz"...

Wchodząc wiosną w obecnie mijający sezon na opcji "jest cię trochę za dużo", już w Gniewinie w pewien sposób wiedziałem, że brak systematyczności nie jest dobrym pomysłem na triathlon. Start w Elblągu był przysłowiowym "gwoździem" do zamknięcia księgi, o kryptonimie taktycznym sezon 2017. Dlaczego mimo podobnych możliwości czasowych się nie udało ? Trudno to jednoznacznie określić. Inne priorytety, ważniejsze cele strategiczne oraz główna historia z całkowitą zmianą sytuacji zawodowej. Cóż, nie codziennie człowiek wywraca wszystko do góry nogami, choć czy właśnie nie jest to to, czego nam naprawdę potrzeba ?

Rozluźnienie sznurowadeł w drugiej części roku to także nowe doświadczenie, podróże. Nie licząc szkolnych wycieczek, większość z nich to wyjazdy około startowe, okraszone najczęściej startem w maratonach lub klimatycznych połówkach. Sportowa turystyka jest coraz bardziej popularna i to zdecydowanie świetny sposób na połączenie "przyjemnego z koniecznym". Mi jednak jesienny spontaniczny wyjazd na Ukrainę, otworzył oczy na coś zupełnie innego. Diametralnie inny choć podobny naszemu świat, przesympatyczni ludzie i niesamowite miejsca, o których gdzieś w tym całym pędzie zapomniał czas...

Garstka żołnierzy jest zawsze lepsza niż masa argumentów...

Georg Christoph Lichtenberg

Podróże, to nowa zakładka bloga, której pomysł powstał właśnie podczas wycieczki na ukraińskie Kresy i Podole. Ukazanie piękna zwiedzanych miejsc i emocji spotykanych ludzi, nakręciło system do pójścia o krok dalej i zagłębienia się co nieco w dziedzinę zwanej powszechnie fotografią. Obraz "kręci" mnie w sumie od zawsze, dlaczego więc nie pójść krok dalej ?

W nadchodzącym sezonie zdecydowałem się jak na razie tylko na jeden start. Główny cel oraz w pewnym sensie wyrównanie rachunków z miejscem, które sponiewierało mój prywatny system operacyjny że aż miło. Przechlewo to piękne jezioro o krystalicznej tafli wody, wymagająca trasa kolarska oraz cztery pętle biegu w tym podbieg, o którym w pewnym sensie krążą już legendy. To również nieliczne z zawodów na rok 2018, które oparły się "modzie" robienia z nas na siłę zawodowców, którzy za drobną opłatą mają sobie wykupić "gwarancję na zdrowie" w postaci dziennej 24 godzinnej plastikowej licencji...

Moment w którym zdajesz sobie sprawę, że cieszą cię rzeczy proste, oczywiste i czasem banalne, jest dziwny. Dlaczego zapomina się o tym, że istnieje jeszcze inny świat poza pracą, marketem spożywczym i ekranem kompa ? Dlaczego pewna część ludzi woli spoglądać na wschód lub zachód słońca, niż doświetlać własną pochyloną twarz ekranem telefonu ? Może dlatego, że gdzieś w sercu mamy wolność. Liczy się tylko to co robimy i to z kim spędzamy swój bezcenny, zatrzymany chwilą czas...

Z pozdrowieniem - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem