Rower szosowy to sprzęt, który w ostatnim czasie zyskał ogromną popularność wśród zwolenników dwóch kółek. Z początkiem okresu wiosennego pogoda zachęca do wypięcia sprzętu z trenażera, lub ściągnięcia z niego pajęczyn, oczywiście wszystko zależy od tego w jakim okresie zimowego "letargu" zastał nas czas. Szosa nie wypełni co prawda uniwersalności sprzętu crossowego czy mtb, ale jako jedyna moim zadaniem daje w pewnym sensie poczucie totalnego i niczym nieograniczonego zasięgu. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że daje poczucie nieskończoności...

Korzystając z przesunięcia czasu i weekedowych możliwości czasowych postanowiłem wybrać się na dłuższy trip i wejść mocniej w zakładki, będące w sumie podstawą przygotowań do startu w triathlonowej połówce. Wyjazd szosą miał w sumie w dwa cele. Po pierwsze dobry długi tlenowy trening, a po drugie powiedzmy że test czy "wysiedzę" na siodle pewien, bliżej nieokreślony czas oraz czy samodzielnie z niego po tym wszystkim zejdę.

Na pierwszy wiosenny wypad wybrałem trasę znaną mi z zawodów EnduroMan, a bynajmniej jej cześć wiodącą do ronda w Tolkmicku. Odcinek wiodący przez wysoczyznę elbląską to bardzo ciekawa trasa, ale również i wymagający etap. Długie podjazdy, mocne i kręte zjazdy, a potem trasa w nieznane. Wymyśliłem bowiem, iż polecę dalej zaliczając Frombork oraz Braniewo i wrócę drugą stroną do miejsca startu na elbląskiej dąbrowie, gdzie zacumowałem swój wehikuł czasu. W dobie przygotowań do startu w Suszu, postanowiłem również przyzwyczajać swoje zespoły napędowe do w miarę stałego zasilania w energetyczny substrat. Stawiając na izotonik i żele energetyczne, tym razem w dość przypadkowej kombinacji więc nie będę lokował na razie tych produktów :)

Frombork, znany chyba najbardziej z dokonań człowiek, dzięki któremu do tej pory nasza ziemia nie opiera się na słoniach stojących na żółwiu... :) To niewielkie malowniczo położone miasteczko, było onegdaj stolicą Warmii, prawa miejskie nabyło w roku 1310. We Fromborku, jak wspomniałem żył i pracował niemal nieprzerwanie od 1510 r. Mikołaj Kopernik, który jako kanonik kapituły warmińskiej, działając na wzgórzu katedralnym opracował - De revolutionibus orbium coelestium (O obrotach sfer niebieskich) – dzieło, które odmieniło ówczesne pojęcia o wszechświecie. Zespół katedralny na wzgórzu, stał się także miejscem pochówku tego wybitnego astronoma w roku 1543.

Trasa wiodąca do Tolkmicka to elegancki odcinek, nie ma tam za dużego ruchu pojazdów, asfalt jest równy i jedzie się bardzo przyjemnie. Nie gorszą trasą okazał się etap do Fromborka, ale kompletną klapą jeśli chodzi o komfort jazdy szosą zaliczyła droga prowadząca do Braniewa. Mimo kilku odcinków świetnego asfaltu, reszta trasy to momentami niebezpieczne dziury lub "asfaltowa sieczka" i ten odcinek dla wąskich kół to raczej średnio polecam.

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś,

niż tego co zrobiłeś.

Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań.

Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj...

– Mark Twain

Głównym akcentem drugiego wiosennego weekendu był również kolejny udział we wspólnym treningu z El-aktywnymi, a w sumie z częścią tej ekipy i osobami, które przygotowują się do startu w finale Garmin Iron Triathlon w Elblągu. Generalnie założyłem tego dnia dłuższe rozpływanie i zaraz potem spokojne rozbieganie. Basen na 7:00 rano w niedzielę to w zasadzie nic dziwnego dla osób zorientowanych w temacie. Choć nie powiem ale pobudka o 5:00 w niedzielę aby spokojnie dolecieć do miejsca treningu, może już budzić dziwne różne ciekawe emocje. Na pewno mega pomaga fakt, że w tym małym szaleństwie nie jest się samemu, drużyna zawsze mobilizuje do działania.

Godzina pływania kraulem z "imitowaniem" pianki pullboyem i po szybkim ogarnięciu się kolejna godzina biegania, to fajna zarówno energetycznie jak i mentalnie zakładka. Pływa mi się coraz lepiej, jeszcze parę tygodni i trzeba będzie szykować się na wodę otwartą, gdzie na pewno część takich treningów połączę w podobne jak dziś zakładki.

Reasumując ciąg następujących po kolejnych dwóch tygodniach treningów zdarzeń nasunęło mi się kilka wniosków:

  • energetycznie jest średnio, szczególnie na podjazdach i trzeba zdecydowanie poprawić sprawy odżywiania, szczególnie w obrębie węgla...,
  • dość dobrze czuję kadencję i zaczyna to przekładać się także na bieganie,
  • dam radę wysiedzieć w siodle dłużej niż przypuszczałem, to dobry znak :),
  • w porównaniu do ubiegłego sezonu noga szczególnie na rowerze, kręci mi się zdecydowanie lepiej ale....

Tutaj rozpocząłem trwające jakieś 2 godziny nawijania łańcucha, wewnętrzne dyskusje na temat dalszego prowadzenia samego siebie przez ten miejscami dość gęsty las. Idąc za radą mistrza tematu własnego rozwoju  Alexa, rozejrzałem się wokół tyłu głowy, gdzie przecież doskonale znam gościa bardzo dobrze ogarniającego ten temat. Bazę jako tako wypracowałem, a świeże spojrzenie na temat przede wszystkim z innego kąta widzenia, może wiele zmienić. Po małej konsultacji telefoniczno - elektronicznej zaczynamy działać. Piotr szykuje się do startu w North Pole Marathon, w bardzo ciekawy sposób realizując swoją pasję, zwiedza świat i poznaje nowe nieznane tereny, więcej o jego działaniach przeczytacie na run-passion.pl. Kiedyś już Suchy pomagał mi w przygotowaniach maratonu w Berlinie, tym razem misja będzie nieco trudniejsza, ale kiedy koła zębate przekładni pracują we właściwym kierunku, wszystko powinno odpowiednio zatrybić.

Do startu w Suszu pozostało 12 tygodni, to i dużo i mało. Każdy nieznany teren budzi dodatkowe emocje, pamiętam swoją pierwszą dychę, połówkę, maraton. Nogi były miękkie na starcie, chyba każdy odczuł to zjawisko na własnym podwoziu. Dodatkowym motywującym bodźcem jest nasza akcja o kryptonimie 18procent - w której rywalizując z Waldkiem Misiem o 18 % różnicy czasu na mecie 26 czerwca 2016r., chcemy pomóc dzieciakom będącym pod opieką fundacji Dorotkowo. Jeśli chcecie przyłączyć się z symbolicznym "piątakiem", to całość akcji prowadzimy na pomagam.pl , z góry dziękujemy za dobrą moc i energię :)

Ile człowiek jest w stanie wykrzesać z siebie energii ? czy to sprawa w ogóle mierzalna i czy od czegoś bezpośrednio zależy ? Nie wydaje mi się, by definicja w tej sprawie mogła w miarę bezpiecznie istnieć i stanowić choć teoretyczną wykładnię, bo każdy z nas jest inny. Jeden zrobi życiówkę na trasie obfitującej w podbiegi, inny będzie się męczył jadąc na luzie z górki, i to nie tylko w sporcie także w innych dziedzinach życia. Grunt to właściwe podejście do tematu, otwarty umysł i pasja płynąca z serca...

Serdeczności - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem