Pierwszy kontakt z Grupą Wodną, elbląskiej braci sportowej miałem kontakt podczas ubiegłorocznych zawodów EnduroMan. Zabezpieczali trasę pierwszego dnia wyścigu na rzece Elbląg, gdzie otwierałem trzydniowe zmagania na dystansie średnim. Marcina Trudnowskiego, pozytywnie nakręconego gościa propagującego wodne szaleństwo w każdym wieku, osobiście poznałem podczas niedawnych zajęć na basenie, gdzie w ramach treningów z zespołem "JestemGit" prowadził zajęcia doskonalące oddychanie w kraulu. Myśl o wzięciu udziału w organizowanej przez "elbląskie wodne kuny" 24 - godzinnej sztafecie pływackiej, pojawiła się od razu jak tylko dostałem o niej informacje, zagadką pozostała godzina na którą uda się wskoczyć...

Jak to z reguły bywa, ze względów dobrej organizacji czasu postanowiłem połączyć udział w sztafecie z treningiem, a na ten dzień zaplanowałem zakładkę rowerowo - biegową. Pierwotnie chciałem ogarnąć ten trening samotnie, ale poranne słońce i kubek gorącej kofeiny sprawiły, że zdecydowałem dołączyć do treningu z ekipą El-Aktywnych. Szybkie trój dyscyplinarne pakowanie, nabicie opon dodatkową porcją powietrza i nim się obejrzałem zaciągałem ręczny w gościnnej "bazie rebeliantów" na elbląskiej Dąbrowie.

Trening prowadzony przez Bogusława Tołwińskiego, został podzielony na dwa etapy. Pierwszy prowadził krętymi podjazdami gdzie lekko "przypalaliśmy" czworogłowe, doskonaląc również dopasowanie i zmiany naszych łańcuchowych skrzyń biegów do terenu. To kilka nowych i ciekawych doświadczeń, szczególnie przy jeździe w grupie i w pięknych okolicznościach przyrody. Generalnie w tempie konwersacyjno - rekreacyjnym pokręciliśmy około 25 kilometrów.

Drugą część trasy to etap, który poświęciliśmy na doskonalenie jazdy na kole. Choć element ten jest praktycznie zabroniony na większości imprez, to taka jazda daje sporo fajnych emocji, o prędkości nie wspominając. Trening ten uczy również dobrej kontroli dystansu i kadencji, a także dobrze buduje umiejętność współpracy w grupie. Całość z dolotem do bazy dołożyła mi 50 kaemków do całkowitego przebiegu sprzętu i pomału czas na zerowy przegląd szosy w Salonie Bogdana Bondariewa. Po szybkiej zmianie ruszyłem na drugą - biegową część zakładki, poboczem asfaltowej pofałdowanej drogi w kierunku Jagodnika. Cztery kilometry tam i cztery z powrotem w narastającym co kilometr od 5:00 do 4:20 tempie, pozytywnie pobudziły podzespoły mojego podwozia. Bieg po dłuższej jeździe rowerem to specyficzne uczucie, kto próbował wie o czym piszę, kto nie miał przyjemności zachęcam by spróbował :) Początkowe nogi z "gumy" trzeba "przytrzymywać na ręcznym" i jak się dobrze rozłoży tempo, to świetny energetycznie i mocno budujący głowę trening.

Sztafeta trwająca pełną dobę to bardzo ciekawe doświadczenie, szczególnie gdy świadomie zgłaszasz się na godziny z serii extremalnych, tak zrobiłem w ubiegłym roku, gdzie w ramach nocnej sztafety świętojańskiej, hasaliśmy po bażantarni na pętli 5 km "testując" trasę Enduromana. Z akcji pozwoliłem sobie popełnić artykuł oraz nakręcić film, który znajdziecie we wspomnianym tekście.

 

Tym razem zmiana przypadła mi trochę w ciemno, w pewnym sensie dosłownie bo Mariusz zaproponował mi start o 1:35, czyli w sumie również jak poprzednio w środku nocy. Cóż, skoro kumple potrzebują wsparcia to nie ma się co zastanawiać i trzeba działać, nie zostawia się swoich "jeńców" samych na polu walki.

Sztafeta wystartowała punktualnie o 12:00 w sobotę. Zasady były proste, płyniesz swój zadeklarowany czas / długości, a na 50 metrów przed końcem w wodzie pojawia się Twój zmiennik. Przybijasz piątkę i zaczyna się kolejna zmiana. To ciekawe doświadczenie, jest się małym ogniwem większej maszyny i uruchamiają się wtedy jakieś dziwne instynkty, zupełnie niwelujące zmęczenie trwającym już prawie dobę dniem...

Oprócz ogarnięcia swojej zmiany postanowiłem także dopływać co nieco przed zadeklarowanym czasem. Ot takie nocne pływanie, relaks połączony z dodatkowym spaleniem kilku kalorii. W sumie przegarnąłem 1400 metrów wody doskonaląc technikę i kolejne 400 na swojej, trwającej kwadrans zmianie. Jak się okazało sztafeta, w której udział wzięły ogółem 252 osoby z Elbląga, Gdańska, Malborka, Fromborka, Tolkmicka i Pasłęka, napływała 65 kilometrów bijąc rekord frekwencji i najszybszej godziny ( 5.5 km UKS Pirat). Cieszę się, że mogłem być jednym z jej ogniw, super sprawa.

Okazje do zrobienia w życiu czegoś szalonego pojawiają się zawsze, czasem częściej czasem rzadziej, ale zawsze są. Warto je zauważać i odważnie z nich korzystać. Treningi w zespole to jeszcze jeden bardzo ważny element, ludzie. Nie da się ukryć że zdecydowanie jesteśmy istotami społecznymi, spędzenie porcji dnia wśród osób mających podobne "zaburzenia" sportowe co własne, to ogromna wartość dodana w życiu. Bardzo lubię takie spotkania, ciekawe rozmowy i nowe znajomości to bardzo istotny element, który zdecydowanie wzbogaca proces zwany życiem...

Serdeczności - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem