Każdy sport otacza swoiste kompendium działań pobocznych. Z bieganiem i triathlonem jest podobnie. Spora część treningu szczególnie w bieganiu, w dość jednostronny sposób obciąża organizm, co niekiedy w dosłownym tego słowa znaczeniu wychodzi bokiem. Organizm człowieka jest na swój sposób cwany, kompensuje sobie braki, niedoskonałości i wyrównuje powstające niekiedy dysonanse. Wszystko do pewnego momentu. Chwili, kiedy znajdzie sobie najsłabsze ogniwo całego systemu, swoistą dziurę w naszym oprogramowaniu i bezwzględnie ją wykorzysta...

Jakieś dwa lata z hakiem temu zacząłem przestawiać się na bieganie naturalne. Powodów było kilka, od kolan począwszy na fizjologii i logice kończąc. Wystarczy popatrzeć jak biegają niespaczone obcasem dzieciaki, wtedy wszystko jest jasne. Nie jest natomiast proste. Lata letargu łydek wygodnie opartych o nóżki biurowego krzesła, robią swoje i zmiana początkowo boli, nawet bardzo. Wprost bez dwóch zdań i nie inaczej. A jak przesadzisz zapłacisz, ta reguła sprawdza się zawsze i kończy się różnie... O zmianie stylu napisano wiele publikacji i zarówno z jednej jak i drugiej strony barykady idą ostre argumenty, więc wdawanie się tutaj w polemikę nie ma większego sensu. Każdy ma swój pogląd i jeśli jest on wyrobiony własnym organoleptycznym testem, moim zadaniem jest właściwy. Poza tym, tak naprawdę wystarczy zdjąć buty i pobiec, organizm pokazuje sam czego tak naprawdę chce...

Kwestią jest to co dzieje się, a właściwie dziać się powinno po każdym z treningów. Ćwiczenia rozciągające oraz tzw. core, czyli popularna stabilizacja. Tutaj akurat mam dość specyficzne i średnio pozytywne zdanie, na temat często proponowanych "planków"i innych podobnych statycznych ćwiczeń. Dlaczego ? Proste. Kiedy biegam ruszam się i zmuszam mięśnie do pracy, tak więc na logikę ich izometryczna praca w typowych pozycjach core, jest moim zadaniem delikatną stratą czasu. Zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu ćwiczenia Marca Laurena. W telegraficznym skrócie jest to połączenie stabilizacji z domieszką jogi i rozciągania, a co bardzo ważne większość z proponowanych ćwiczeń jest w ruchu.

Mark Lauren proponuje również sporo ciekawych zadań z wykorzystaniem Taśm TRX, zachęcam do poszperania na jego kanale filmowym.

Drugą sprawą, którą odkurzyłem, a w zasadzie zgłębiłem się co nieco i uczyniłem to zdecydowanie zbyt późno jest joga. Jej walory w odniesieniu do sportu są bezapelacyjne. Rozluźnia, wycisza, rozciąga oraz... świetnie i bezlitośnie ukazuje wszelkie braki. Na razie bawię się zestawem proponowanym przez Annę Brzegową , dokładając dwie czasem trzy pozycje, jakie uznałem nie tylko za przydatne ale i mocno konieczne.

Realizując trening łatwo jest zapomnieć czy wręcz odpuścić jego w pewną część. Zrobić swoje, zdjąć mokre ciuchy i odfajkować kolejny etap. Czy warto ? Każdy musi zdecydować sam czy działa na 100, a może tylko na na 60 %. Czy idzie po bandzie tylko troszeczkę, czy idzie po całości...

Serdeczności - Marek Mróz

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem