Pierwszy kontakt z Grupą Wodną, elbląskiej braci sportowej miałem kontakt podczas ubiegłorocznych zawodów EnduroMan. Zabezpieczali trasę pierwszego dnia wyścigu na rzece Elbląg, gdzie otwierałem trzydniowe zmagania na dystansie średnim. Marcina Trudnowskiego, pozytywnie nakręconego gościa propagującego wodne szaleństwo w każdym wieku, osobiście poznałem podczas niedawnych zajęć na basenie, gdzie w ramach treningów z zespołem "JestemGit" prowadził zajęcia doskonalące oddychanie w kraulu. Myśl o wzięciu udziału w organizowanej przez "elbląskie wodne kuny" 24 - godzinnej sztafecie pływackiej, pojawiła się od razu jak tylko dostałem o niej informacje, zagadką pozostała godzina na którą uda się wskoczyć...

WIĘCEJ ...

Rower szosowy to sprzęt, który w ostatnim czasie zyskał ogromną popularność wśród zwolenników dwóch kółek. Z początkiem okresu wiosennego pogoda zachęca do wypięcia sprzętu z trenażera, lub ściągnięcia z niego pajęczyn, oczywiście wszystko zależy od tego w jakim okresie zimowego "letargu" zastał nas czas. Szosa nie wypełni co prawda uniwersalności sprzętu crossowego czy mtb, ale jako jedyna moim zadaniem daje w pewnym sensie poczucie totalnego i niczym nieograniczonego zasięgu. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że daje poczucie nieskończoności...

WIĘCEJ ...

Drugi tydzień treningowych wygibasów kończy weekend, w który wpasowałem dwie zakładki, rowerowo/biegową oraz pływacko/biegową. Postanowiłem również skorzystać z zaproszenia do wspólnego treningu, z elbląskim teamem triathlonistów przygotowujących się w ramach akcji Jestem GIT do startu w finale 1/4 Garmin Iron Triathlon, która odbędzie się 17 lipca 2016 r. w Elblągu. Ja również ująłem tą imprezę w planie, będzie to 3 tygodnie po Suszu, więc teoretycznie jeśli po 1/2 IM będę w stanie w miarę normalnie funkcjonować, w Elblągu nastawiam regulator na maksymalną moc...

WIĘCEJ ...

Jeszcze nie tak dawno zastanawiałem się nad sensem podęcia działań w kierunku, stawiającym moje podzespoły w stanie podwyższonej gotowości. Jak to będzie, kiedy wstawię do boksu rower, ułożę w koszyku zaplecze biegowe i założę piankę trzymając w zębach okularki ?  Był początek grudnia, za oknem szybko robiło się ciemno, sącząc herbatę z cytrynką zacząłem pierwszy szkic cyklu jaki ma mnie do tego doprowadzić. Dziś mija siedem tygodni bliżej ukierunkowanych działań, zostało jeszcze dwadzieścia jeden do godziny zero, z dwudziestu ośmiu jakie wtedy rozpisałem. Tydzień temu ruszyliśmy też z akcją o kryptonimie taktycznym #18procent, w której wspólnie z Waldkiem Misiem rywalizujemy w naszych przygotowaniach do Triathlonu w Suszu na dystansie średnim. Bawiąc się sportem, chcemy też rozdać porcję dobrej energii, pomagając przy tym Fundacji Dorotkowo i dzieciakom znajdującym się pod ich opieką.

WIĘCEJ ...

Choć ostatnio występujące anomalie pogodowe zapewne nikogo już  zbytnio nie dziwią, to wyjście na trening niejednokrotnie zaczyna się od cebulkowej zagadki, jak ubrać się tym razem ? Ile warstw, jakiej grubości i czy w ogóle wyjść z pod ciepłej kołderki, koca lub oderwać się od gorącej herbatki z imbirem ? Moje obawy rozwiał ostatnio jeden widok dający nie tyle do myślenia, co plus 13 do motywacji. Kiedy lecieliśmy mechanicznym dyliżansem na weekendowy basen prószył śnieg, a dwóch kolesi jak gdyby nigdy nic, cięło zamarznięte na kość powietrze szosami... Można ? Ano, można...

WIĘCEJ ...

Amator uprawiający sport, co pewien bliżej nieokreślony czas staje przed zupełnie podobnym punktem do rozważenia i podjęciem decyzji, która w znaczący sposób zmienia to, co robi dalej. Nie chodzi tu tylko o część życia poświęconą pasji, ale również działania zawodowe i osobiste. Bo czyż to właśnie nie stawianie sobie celów, wyzwań i pokonywanie barier nie jest tym co podnosi jakość naszego istnienia ? Tym co nas rozwija, nakręca nam sprężynę działania i tym co sprawia, że tak naprawdę żyjemy ?? Czasem warto zrobić coś, o czym nigdy wcześniej nawet by się nie pomyślało, nieracjonalnym, niewykonalnym. Sport pomaga podejmować takie decyzje, a dzięki wytrwałości wiemy, że nie ma rzeczy niemożliwych. Koniec i kropka...

WIĘCEJ ...

Jesień mimo jeszcze dość mocno wypełnionego kalendarza imprez sportowych, staje się często i zarazem słusznie etapem roztrenowania po sezonie. Taki odcinek wyciszenia organizmu, to doskonałe medium regeneracyjne nie tylko dla mięśni ale i dla psychiki. To również świetna okazja do posmakowania swojej pasji z innej strony i spojrzenia na nią z pewnego dystansu i odmiennej perspektywy. Całkowita bezczynność dla ludzi uzależnionych od endorfin nie wchodzi przecież w grę, warto więc zmienić delikatnie "kąty" i odciążyć organizm a także dać popracować sercu w trochę inny sposób...

WIĘCEJ ...

Zawody oryginalnego - trzydniowego triathlonu w Elblągu zbliżają się wielkimi krokami, zostało kilka dni do startu imprezy, którą zainaugurują piątkowe zmagania pływackie na elbląskim kanale. Wyprzedzając niepewnie horyzont zdarzeń postanowiłem przyzwyczaić nogi oraz szosę do czekających mnie tydzień później 100 kilometrów trasy, którą tydzień wcześniej nagraliśmy kamerą aby ukazać uczestnikom i kibicom co nas czeka. Po zalogowaniu się w "drzemiącej" jeszcze bazie rebeliantów, ruszyłem na spotkanie z jednym z dwóch "górskich" etapów szykowanego dla nas przez El-Aktywnych ewentu.

WIĘCEJ ...

Niedzielną  wycieczkę szosami zaplanowaliśmy korespondencyjnie kilka dni temu, dołączyli do nas kumple z Malborka i kilka osób z poziomu wydarzenia na fb. Plan był prosty, spalić kalorie z sobotniego grilla Grupy Malbork i coraz bardziej wkręcać nogi w przygotowaniach do 1/4 IM w Ślesinie. Nic nie zanosiło się na to że spotkamy, właśnie tego kogoś po drodze i że zgubię jedną ze szprych...

WIĘCEJ ...

Kolejny z naszych treningów został poświęcony ćwiczeniom ogólnorozwojowym z piłkami lekarskim. Skupiliśmy się na wzmacnianiu mięśni nóg, brzucha i grzbietu, całość okrasiliśmy nieśmiertelną porcją stabilizacji... :) Zapraszamy na Film.

Foto. Marek Mróz

Wolne przedpołudnie, zapowiadająca się piękna słoneczna aczkolwiek mroźna pogoda, w planie mała wycieczka rowerowa... Standardowa procedura ubioru w kilka warstw bluz, kurtek, skarpet i rękawic, czapka, okulary i... kask. Wstępnie nic nie zapowiadało małej przygody jaka czekała na mnie jakieś 8 kilometrów dalej, odpaliłem urządzenia radio-endo lokacyjne i z wesołym chrzęstem śniegu pod kołami Marlina ruszyłem w teren. Zaplanowałem zapuszczenie się w dalsze okolice pól i łąk gdzie na jednym z treningów, dane mi było spotkać chrząkające stado szczeciniastch kolesi z szablami - uparcie szukających żołędzi na polu, które latem porastał rzepak...

WIĘCEJ ...

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem