Codziennie stajesz przed setkami zmiennych danych. Podejmujesz decyzje nadając priorytety swojemu życiu. Różne. Dobre, średnie i fatalne w skutkach, to tylko część z możliwości jakiem masz. Nawet decyzja o odłożeniu jej w czasie, ma niebagatelny wpływ na dalsze działania. Wiesz, że wciąż coś wisi na rzeczy, zaburza własny horyzont zdarzeń. Czego nie odkładać na później i dlaczego warto żyć tu i teraz ? O co zadbać, czego lepiej nie wyrzucać na śmietnik zdarzeń, a co od razu odstrzelić do spamu ? A może właściwy kontekst, to generalne porządki i wywalenie kilku "trupów z szafy"...

Bieganie. Temat, gdzie na początku drogi łapiesz co popadnie. Dwa lub trzy starty w jeden weekend to nie problem. Połówka, Maraton ? Potrzymajcie mi piwo, lecę. Za tydzień kolejny, najlepiej na życiówkę, przecież już się zregenerowałem. A może by tak spróbować ultra ? Cześć jak Ci poszło na maratonie ? a wiesz... musiałem nałykać się ibupromu bo nogę mam rozwaloną, wytrzymałem do 14 kilometra... Kurtyna. Amator zajmujący "trzysta dziewięścetpiędziesiąte czwarte"w open, albo trzecie w kategorii miejsce gdzie startują "dwie osoby", biega na przeciwbólowych proszkach, lub łyka inne średnio zidentyfikowane substancje ? Też startujesz z kontuzją ? A może wmówiono Ci, że po raz kolejny dasz radę, bo przecież jesteś niezniszczalny. Tak napisały dwie osoby na fejsie, kilkanaście pogratulowało, choć sami nie wiedzą czego. Znam kilka klinicznych przypadków z najbliższej okolicy, jeden o kulach, drugi prawie na wózku. Też im się wydawało, że są niezniszczalni. Kiedy ostatnio ktoś, ot tak po prostu zadzwonił do Ciebie i zapytał jak się czujesz ? Czy może idziecie razem do knajpy na piwo, tak po prostu pogadać o życiu ? Czy może nadal patrzysz w telefon i nerwowo odświeżasz ekran, przebijając się przez stos udostępnionych łańcuszków szczęścia, tragedii i darmowych bonusów do życia...

Triathlon. Ukończyłem kilka epizodów, w tym jedną drugą w Suszu. Totalny odlot, na mecie byłem bezradny jak dziecko we mgle. Nawet arbuz wypadał mi z ręki. Czas był zupełnie nieistotny, liczył się cel pomocy dzieciakom z fantastycznego Dorotkowa. Startując tam jako zupełny amator zacząłem dostrzegać dziwny pęd, który w pewnym stopniu zniesmaczył mi tą piękną dyscyplinę sportu. Czy twój organizm naprawdę jest z żelaza, które podobno nie klęka ? Pogadasz o tym później, jak wrócisz z treningu, a może jak zdejmiesz kolejne gramy z roweru zmieniając łańcuch na tytanowy ? Czy może dopiero wtedy jak zaczną się prawdziwe problemy, złapiesz kontuzję albo nie pozwolisz działać ludziom, którzy będą chcieli Cię ratować. Obserwując ten "zawodowy pęd amatorów", budzi się we mnie jeszcze jedna wątpliwość. Skąd przypisywanie sobie tytułu Ironmana po ukończeniu sprintu, ćwiartki czy połówki ? Bazowanie na niewiedzy innych może być co prawda fajne, w niektórych aspektach życia, ale czy naprawdę jesteś Iron ? Czy to tylko gra pozorów na targu społecznościowych próżności...?

 Czasem zgadzam się z ludźmi tylko dlatego,

by przestali mówić...

Jet Li

Odżywianie. Zasad, diet cud i lepszych lub gorszych rozwiązań mamy miliony. Czy Twój sposób odżywiania jest naprawdę naturalny ? Czy nie musisz przypadkiem suplementować organizmu po to aby żyć ??? I nie piszę tu o wsparciu w D3, magnez czy Q10 w normalnym trybie. Nawiązuję do przypadków gdzie nagle wmawia się otoczeniu, iż miliony lat ewolucji można zmienić od jutra. Apropo tego faktu zachęcam do zapoznania się z jedną z najlepszych treści w polskim necie na ten temat u Alexa Barszczewskiego. Sam jestem zdecydowanym zwolennikiem mocnej logiki na tym gruncie, unikania stereotypów i traktowania większości rodzajów cukru, w jedyny należyty dla trucizny sposób. Naprawdę watro poszperać w kilku dobrych źródłach i nauczyć własne otoczenie, aby nie zmuszało nas do "uszanowania czyjegoś widzimisię".

Nie ma złotego panaceum, nowej technologi za miliony monet, lub innej bezwysiłkowej strategii dotarcia do celu. Najbardziej prostym ze sposobów nie popadania w zbytnie skrajności zdaje się być uniwersalna dla zasobów świata "zasada pareto", którą warto dobrze przetrawić w kontekście własnych zasobów. Jedno też jest niezmienne, nasze korzenie i ewolucja, która doskonale ukierunkowała nasz organizm na właściwy tor. Po co właściwie przy tym grzebać i czy nie lepiej poczytać, choćby o mitochodriach ? W tej całej masie spamu i dietetycznego obłędu, bawi mnie też uparty fakt nazywania dań stricte wegańskich ( cóż wiem narażę się środowisku ) nazwami dań stricte mięsnych. Sorry, można się obrażać ale flaki to smacznie podany żołądek ze świni, a zupa grzybowa to zupa grzybowa, a nie flaki z prawdziwków...

Epilog. Pędzisz dalej, urywasz sekundy, urywasz gramy, urywasz kolejne dni swojego czasu, kolejne dni swojego życia. Wyobraź sobie moment, w którym musisz się zatrzymać. On zawsze będzie, czeka cierpliwie na Ciebie, lub na Twój błąd. Docierasz tam, zatrzymujesz się i odwracasz. Czy nadążyli i nadal stoją za Tobą najbliżsi Ci ludzie ? Gotowi podeprzeć bark kiedy się zachwiejesz. Otwarci na nowe pomysły i pełni niesamowitej inspiracji. A może nie ma tam nikogo ? Nikt nie nadążył za tobą w tym szaleństwie i stoisz sam na końcu ślepej i ciemnej ulicy...

Z Pozdrowieniem - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Dalsze informacje Ok