Pomysł majowego wypadu zrodził się gdzieś w okolicach końca ubiegłego roku. Jako że dni wolne ułożyły się w okresie tygodnia dość ciekawie pod względem taktycznym, wraz z przyjaciółmi z Malborskiej Załogi Rowerowej "RAMA", postanowiliśmy wybrać się z wizytą na Ponidzie. Na podstawowy środek lokomocji po malowniczym regionie położonym w województwie świętokrzyskim wybraliśmy rowery, planując dodatkowo jeden dzień, na kajakowy spływ malowniczą rzeką Nidą...

Korzystając z obecności przewodnika świętokrzyskiego, jaką zapewnił nam w swojej osobistej postaci Paweł, większość pitstopów wykorzystaliśmy na lekcję historii tych okolic oraz delikatne zapoznanie się z lokalnymi zabytkami, tudzież obiektami kultu. Znając nieszablonowe podejście do tematu naszego drogowskazu, mogliśmy także spodziewać się kilku "niepisanych" ciekawostek i pikantnych anegdot, mających zdecydowanie głębsze podłoże niż nazwy ulic, skwerów czy okolicznych wzgórz...

Teren Ponidzia okalają trzy parki krajobrazowe: Nadnidziański, Szaniecki i Kozubowski. Każdy z nich ma nieco inny charakter, w każdym z nich jest coś ciekawego, każdy ma swoją opowieść. Jednym z odwiedzonych przez nas miejsc, był Pałac Wielopolskich w Chrobrzu. Prezentowane tu eksponaty archeologiczne wydobyte w Pełczyskach, miejscowości która onegdaj była najbogatszą osadą Celtów w ówczesnej Małopolsce, liczą sobie ponad 7 tysięcy lat. Szkoda, że miejsce to popada w zapomnienie. To bardzo ciekawy zakątek tej części regionu, dobitnie świadczący o jego walorach historycznych, które warto poznać.

Ponidzie, to także tereny mocno kojarzone z "budowlanką", a to z racji wszechobecnych pokładów gipsu. Gips tutaj jest dosłownie wszędzie i przybiera różne struktury oraz interesujące formy, na przykład wzór zwany różami pustyni. Klasyką dla tego regionu są jednak tzw. Jaskółcze ogony - gdzie tworzące zbliźniaczenia struktury, formują arcyciekawe struktury skalne.

 Turyści nie wiedzą gdzie byli.

Podróżnicy nie wiedzą gdzie będą...

Paul Theroux

Jedno z odwiedzonych przez nas rowerowo miejsc, to słynne uzdrowisko w Busku Zdrój. Z jednym z tutejszych specjałów leczniczych, w dwóch postaciach zapoznaliśmy się dość pobieżnie. O ile pierwsza ze zdrowotnych wód dała się jeszcze przełknąć, o tyle druga cuchnie okrutnie, choć podobno pozytywnie wpływa na skórę, włosy i paznokcie. Postanowiliśmy dać wiarę słowu i z drugiej opcji, nikt nie próbował skorzystać. Rocznie w Busku Zdrój wykonywanych jest około półtora miliona zabiegów leczniczych, z czego większość to kąpiele siarczkowe. W leczeniu oraz rehabilitacji, korzysta się tutaj również z wód jodkowo-bromkowych i borowiny.

Tereny Ponidzia, słyną również z hodowanych tutaj koni pełnej krwi arabskiej. Świętokrzyska stadnina Michałów – jest położona w dolinie między Garbem Pińczowskim, a Garbem Wodzisławskim. Tutejsze stado liczy około 400 koni czystej krwi, w tym ponad setkę klaczy. Dominuje tutaj typ saklavi, a w przeszłości także licznie występowała odmiana munghi. Oprócz koni arabskich, stadnina hoduje także kuce szetlandzkie, konie małopolskie o maści tarantowatej oraz co ciekawe, bydło rasy jersey. Totalnym ewenementem była w roku 2008, sprzedaż klaczy o imieniu Kwestura, za cenę 1 125 000 Euro do Dubaju.

Jeden dzień naszej majówkowej podróży, poświęciliśmy na skorzystanie z prowadzonej przez naszych gospodarzy atrakcji, spływów kajakowych rzeką Nidą ( Nidakajakiem.pl  ). Jest ona typową rzeką nizinną o dość umiarkowanym nurcie i stosunkowo płytkim korycie. Spływ jej malowniczymi odcinkami, to genialnie spędzony czas. Wszechobecna cisza, czysta i ciepła woda oraz sporo dzikiej przyrody na trasie, dodają świetnego klimatu i pozwalają zapomnieć o wszelkich sprawach do załatwienia na przedwczoraj...

Wieczory podczas spontanicznych wyjazdów, z reguły kończą się bardzo podobnie. Inny może być tylko klimat, jaki wspólnie tworzą miejsce, ludzie i czas. W progach naszych gospodarzy dominował domowy charakter prostoty tego urokliwego zakątka. Miejscówkę gdzie rękodzieło i antyki, przeplatają się z naturą, muzyką oraz rewelacyjną kuchnią, znaleźć jest niełatwo. Nam się udało i zapamiętamy ją na długo... 

Z pozdrowieniem - Andrzej Panek i Marek Mróz

PRZYJACIELE