Bieszczady. Miejsce, które machinalnie kojarzy się z myślą "rzuć wszystko i wyjedź", w pewnym sensie takie właśnie jest. Dzika przyroda wchłaniająca kryjące się wśród niej leśne ścieżki i strumyki, malownicze pejzaże rozciągające się z licznych w tym rejonie szczytów oraz niczym niezmącona cisza i spokój. Czas płynie tutaj zupełnie inaczej, i niczym jazz gdzieś między wierszami grzanego ipa, rozpływa się sennie w chacie mglistych ludzi za wzgórzami...

Wyprawę połączyliśmy z udziałem w rajdzie przewodników górskich, organizowanym przez zaprzyjaźniony PTTK Rzeszów. Centrum logistycznym całej akcji stała się Wetlina, bardzo specyficzne i zarazem urokliwe miejsce, położone w samym sercu Bieszczad. Spotyka się tutaj i zarazem zaczyna większość bieszczadzkich szlaków. Trasy na Smerek, połoninę Caryńską czy też Wielką Rawkę, to tylko niektóre z nich. Miejscowość jest również dobrze zagospodarowana pod kątem zaplecza noclegowo-logistycznego oraz lokalnych knajpek, owianych legendami biesa i czartów. Spojrzenie na Bieszczady ma zupełnie inną perspektywę, kiedy spytasz o zdanie o nich innych ludzi. Szczególnie takich, którzy mają je dosłownie w swoim sercu. Znamy trochę takich osób i ich zdania stanowi kilka akapitów niniejszego wpisu...

Na pierwszy ogień naszej aklimatyzacji poszło Jasło (1153m n.p.m.) zwane onegdaj Jasiel lub Wasiel. Jasło stanowi najwyższą grań pasma górskiego, ciągnącego się od Okrąglika w kierunku Cisnej. Prowadzące nań ścieżki, wijące się pośród buczyny i lasów bukowo-jodłowych, należą do kompleksu Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego. Dzikie trasy miejscami są mocno pokryte kamieniami i korzeniami, co  zachęca do sięgnięcia po kije trekingowe i odciążenie oraz zabezpieczenie się przy pokonywaniu kolejnych kilometrów.

Smerek, kultowe miejsce i do tego punkt, w którym nagle spotykasz znajomych z dawnych lat. Prawdopodobieństwo bliskie zeru, w takich miejscach zdaje się mieć zupełnie inną wykładnię. Jest on najwyższym szczytem Bieszczad zachodnich (1222 m.n.p.m.), na niektórych mapach można odnaleźć go pod nazwą "Wysoka". Szczyt tak naprawdę ma dwa wierzchołki. Są one oddzielone trawiastym zagłębieniem, które przez miejscową ludność nazywane było Dołyną. Północny, wyższy wierzchołek jest oddalony o kilkadziesiąt metrów od południowego i występuje w nim ciekawy naturalny twór zwany szczeliną tensyjną. Na dostępnym dla turystów wierzchołku południowym, na który się wybraliśmy, znajduje się żelazny krzyż. Stoi w miejscu, gdzie kiedyś wyładowanie atmosferyczne zabiło jednego z turystów...

 Góry uczą smaku rzeczy prostych,

takich, których nie doceniamy...

Stanisław Biel

"Są miejsca do których na wyjazd nikt specjalnie nie musi mnie namawiać, gdzie czuję wolność, gdzie czas leci spokojniej, gdzie czuję że bezpiecznie, gdzie odczuwam pokorę przed niewyobrażalnie piękną przyrodą..... to "moje Bieszczady". A jak dołożę jeszcze fakt, że to tu zajrzałem w głąb siebie i wygrałem walkę ze swoimi słabościami podczas ultra Bieg Rzeźnika, to hasło Bieszczady jest dla mnie jak najlepszy środek przeciwbólowy..." - Marcin Zygmunt - www.zygabiega.pl

Epitafium naszej górskiej wędrówki była wycieczka na Tarnicę. Ten najwyższy szczyt Bieszczad po polskiej stronie, przywitał nas i krążące wokół myszołowy, gęstą niczym śmietana mgłą i wysmagał przenikliwie zimnym wiatrem. Podobnie jak jej kuzyn Tarnica ma dwa nieznacznie różniące się wysokością szczyty (1346 i 1339 m n.p.m.). Jej zbocza wyściełają złomiska skał i bruzdy naturalnych zagłębień, gdzieniegdzie można też spotkać tu resztki wojennych okopów. Południową stronę zdobi opadająca stromo w dół wysoka skalna ściana, a niżej rozścielają się wielkie pola kamiennych rumoszy. W roku 1987 na Tarnicy ustawiono siedmiometrowy krzyż, upamiętniający pobyt ks. Karola Wojtyły (5 sierpnia 1953r.). Po jego złamaniu się wiosną 2.09.2000 roku postawiono nowy stalowy wyższy o półtora metra od poprzednika krzyż, wyniesiony w częściach na Tarnicę przez pielgrzymów.

"Góry dają wolność, możliwość błądzenia w chmurach i doświadczenie tego jak malutki jest człowiek w porównaniu do potęgi matki natury. Dzięki górom można poznać swoje limity, ale również ciągle przesuwać swoje granice idąc dalej, wyżej, szybciej. Jest to nieustanna walka człowieka z samym sobą oraz z nieprzewidywalną przyrodą. W górach można przeżyć najpiękniejsze chwile życia oraz zobaczyć pejzaże, które nie opuszczą naszej pamięci. Nigdy nie są takie same. Każda pora roku maluje inne barwy. Wiosna daje kwitnące kwiaty, czego idealnym obrazkiem jest morze krokusów w Dolinie Chochołowskiej. Lato to czas wędrówek górskich po osłonecznionych szlakach. Jesień to piękne brunatne barwy połonin bieszczadzkich, a zimą szczyty są oprószone białym puchem i sprawiają wrażenie niedostępnych dla człowieka..." - Paweł Kamiński.

"Bieszczady to pierwsze poważne, samodzielne wyjazdy. Podróże nastolatka, otwieranie oczu na samodzielność, czasami samotność. Spotkania w drodze. Próby charakteru, poważne i mniej poważne wyzwania. Bieszczady kojarzą mi się ze świadomym wychodzeniem ze strefy komfortu. Poczuciem, że aby COŚ przeżyć nie wystarczy siedzieć przed telewizorem w ciepłych bamboszach. Że droga na szczyt jest celem, a nie sam szczyt..." - Marcin Trudnowski - www.grupawodna.pl

"Bieszczady to najbardziej dzikie i najbardziej ośpiewane polskie góry. Magiczne miejsce, którego nie sposób zapomnieć. Cudowne Jeziorka Duszatyńskie, błotniste szlaki Chryszczatej, deszcz w Cisnej, palące słońce i wiatr na połoninach, mglista Tarnica, cisza i zapierające dech widoki. Ale też cięższy niż zwykle plecak, gdyż na wielokilometrowych wędrówkach próżno by szukać schronisk, czy innych oznak cywilizacji. Oczywiście poza legendarną Chatką Puchatka na Połoninie Wetlińskiej. Każdy, kto kocha góry, spokój i naturę, bez wątpienia znajdzie w Bieszczadach szczęście i harmonię, ale poczuje również prawdziwy smak tęsknoty. Tęsknoty za nimi..." - Maria Kawiorska - Duda & Dariusz Duda

Spoglądając w dal, mając przed sobą połoniny Bieszczadzkie nazywane też puszczą wschodniokarpacką jesteśmy pod ogromnym wrażeniem cudu natury. Bieszczady to jeden z ostatnich w Europie niezurbanizowanych obszarów górskich porośniętych naturalnymi lasami, w których zachowała się bogata fauna. Walory przyrodnicze i krajobrazowe czynią Bieszczady jednym z najpiękniejszych w naszym kraju zakątków turystycznych.

Wykorzystując konstruktywnie momenty luzu i regeneracji po etapach górskich tułaczek, warto wybrać się także na wycieczkę po okolicznych zabytkach. Naszym łupem padły Solina, uzdrowisko Polańczyk, Ukraiński Truskawiec oraz Sanok wraz z kultowym muzeum Beksińskiego, artysty wywodzącego się z tej ziemi, który tworząc poprzez nastrój grozy a czasem groteski budował złudzenia ,które być może są stacją graniczną między istnieniem w rzeczywistości, a przejściem w niebyt lub jak kto woli w wieczność.

Bogactwo gór to nie tylko widoki ze szczytów, ale także tutejsza fauna i flora, której śladów wokół jest naprawdę sporo. Choć Bieszczady kojarzą nam się głównie z żubrem, to można tu spotkać także niedźwiedzie brunatne, wilki, rysie, żbiki i jelenie. Przestworza patrolują orły i myszołowy, a nocną wachtę zabezpieczają Puszczyki i Puchacze. Uważając nieco pod nogi, spotkać można także chronione salamandry, węże i niepozornego chrząszcza rozpucza lepiężnikowca. I choć tego ostatniego obawiać się nie trzeba, to na miśki zdecydowanie warto uważać i nie drapać ich zbyt długo za uszami...

Góry zawsze budzą w człowieku masę emocji. Kolejny szczyt i wspaniałe widoki jakie roztaczają się wokół, kontrastują z ich potęgą i niewzruszonym niczym spokojem. Świat zatrzymał się tutaj w swojej własnej, jemu tylko znanej perspektywie zdarzeń. Robi co i kiedy chce, na sobie tylko znany sposób doskonale układa wszystkie elementy krajobrazu, w elektryzująca magią całość. Idąc górskim szlakiem, doświadczasz go każdym zmysłem i wiesz, że możliwe jest tak naprawdę wszystko. W górach, jesteś poza czasem...

Z pozdrowieniem - Andrzej Panek i Marek Mróz

PRZYJACIELE