Po kilku tygodniach od rozpoczęcia akcji o kryptonimie taktycznym #4proAM20, pojawiło się coś w stylu "no fajnie fajnie, tylko co konkretnie robić" ? No i jak zacząć, i to najczęściej od zera, czyli z poziomu przysłowiowej kanapy ? Tylko czy jest możliwe jedno kompendium w tym temacie ? Moim zdaniem nie, choć pewna spójna wykładnia jest konieczna, to przede wszystkim musisz chcieć zmian. Chcieć poświęcić swój czas, chcieć wrócić znów i znów i jeszcze raz do ćwiczenia, które wydaje się niewykonalne. Powoduje niespotykane dotąd drżenie całego ciała, lub po prostu wydaje Ci się zbyt banalne, by było wartościowe....

WIĘCEJ...

Idziesz na siłownię. Większość bywalców macha ciężarkami. Są większe, mniejsze, i średnie. Nieważne. Robisz pompki, rozciągasz się, zwisasz i wykonujesz kilka innych ćwiczeń bez żelastwa. Mimowolnie wzbudzasz ciekawość w obszarze gdzie sarkazm, przeplata się z litością. Oprócz ciebie jeszcze jedna czy dwie osoby, podczas ćwiczeń wykorzystują ciężar własnego ciała. Mimowolnie kombinujesz, czy to co robisz ma sens i co jest lepsze, no i kto jest po właściwej stronie mocy... ?

WIĘCEJ...

Ogólna dostępność wszelkich możliwych aktywności w obecnych czasach, wręcz przytłacza. Wybranie optymalnej i pasującej do własnego systemu drogi, nie jest jednak do końca takie proste, jakby mogło się to z początku wydawać. Odkrywasz nowe możliwości, są wzloty i spektakularne upadki. Osiągasz zamierzone cele i stwierdzasz, że definitywnie znalazłeś swoje ostatnie spektrum sportowej ewolucji. Tylko czy to na pewno koniec ? Czy na horyzoncie zdarzeń nie może pojawić się nowa zmienna ? A co jeśli okaże się nim temat, do którego wystarczy tak naprawdę powrócić...

WIĘCEJ...

Analizując wykładnię dnia codziennego, w którym standardowe dwadzieścia cztery godziny czasu przestaje spełniać pierwotne założenia, maichinalnie szuka się nowych rozwiązań. Wracając w czasie o jakieś dwadzieścia parę lat wstecz napotykam odcinek, w którym robię różne dziwne rzeczy zaprzeczające grawitacji. Dziś nie zostało z tego już praktycznie nic. No może nie całkiem jestem na pustyni, ale w pewnych obszarach, po prostu wieje dramatem. Trzeba coś z tym zrobić. Nadchodzący sezon nie będzie znacznie różnił się od ubiegłego, na piedestale pozostaje triathlon, system krąży też wokół myśli by wrócić do "Narnii"...

WIĘCEJ...

Triathlon stał się popularną dyscypliną nie tylko wśród biegaczy. Smaku połączonych dyscyplin próbuje coraz więcej osób, w różnym wieku oraz różnej przeszłości sportowej. Trening tej dyscypliny, jest moim zdaniem doskonałą formą budowania sprawności ogólnej. Wykorzystanie wszystkich trzech podstaw, na których bazuje triathlon jest nie tylko świetną formą treningu, ale również regeneracji organizmu poddawanemu tylko obciążeniom biegowym. Różnorodność oraz wszechstronność wynikająca z połączenia tych "trzech" żywiołów, jest rozwiązaniem, którego warto spróbować...

WIĘCEJ...

Ucieczka pod dach w okresie średnio fajnej przyczepności na nieogarniętych ścieżkach i zamarzającego przed oczyma oddechu, jest coraz częstszym sposobem na bezpieczne ogarnięcie treningowego tematu, jaki wprowadziłem w tym sezonie. Choć teoretycznie bieganie po ruchomym gumowym pasku budzi wiele emocji, to daje jednak sporo możliwości konstruktywnego oraz ciekawego treningu, w specyficznie wyizolowanych warunkach. Postanowiłem z nich skorzystać i zwrócić uwagę na kilka istotnych szczegółów generowanych gdzieś pomiędzy żelastwem a wodą...

WIĘCEJ...

Typowa ostatnio dla naszego równoleżnika błotnista wersja zimy, to również okres w którym machinalnie rozpoczynamy przygotowania do kolejnego sezonu. Stawiamy sobie wyzwania i nowe cele. Określamy sposoby ich realizacji. Pełni optymizmu możemy przenosić góry, przesuwać rzeki i wbiegać w najgłębsze kałuże. W praktyce poruszania się po orbicie swojej pasji, te teoretyczne założenia weryfikuje często wypadkowa, zwana powszechnie na tej planecie życiem...

WIĘCEJ...

Tam gdzie w kwestii organizacji aktywności sportowych dostępnych dla każdego dzieje się niewiele, koleżeńskie spotkania treningowe, są często najlepszą okazją do sympatycznego spędzenia czasu. Ciekawą inicjatywę zaproponował Łukasz Godlewski, prowadzący grupę zawodników Godlewski Runners. Pierwsze zajęcia pod roboczym tytułem - "Trening Techniki Biegowej", zostały ukierunkowane na ćwiczenia z wykorzystaniem płotków lekkoatletycznych. Było mocno aktywnie, a co będzie bolało okaże się niebawem...

WIĘCEJ...

Każdy sport otacza swoiste kompendium działań pobocznych. Z bieganiem i triathlonem jest podobnie. Spora część treningu szczególnie w bieganiu, w dość jednostronny sposób obciąża organizm, co niekiedy w dosłownym tego słowa znaczeniu wychodzi bokiem. Organizm człowieka jest na swój sposób cwany, kompensuje braki i niedoskonałości, wyrównując sobie powstające niekiedy dysonanse. Wszystko do pewnego momentu. Chwili, kiedy znajdzie sobie najsłabsze ogniwo całego systemu, swoistą dziurę w naszym "oprogramowaniu" i bezwzględnie ją wykorzysta...

WIĘCEJ...

Sezon szosowych wypadów w skąpanej słońcem okolicy rozpoczyna się na dobre. Wiatr, luz i zupełnie inne wrażenia, niż na statycznej pozycji zimowych wysiedzeń na trenażerze. Za nami druga ustawka a.d. 2017. Z dwóch osób, "startowa" ekipa powiększyła nam się do dziewięciu, z czego w szóstkę nawinęliśmy na koło średnio 65 - 80 kilometrów. Pomału nawet lokalne "kundle" zaczynają się do nas przyzwyczajać. Reagują jakby mniej nerwowo na tnące powietrze, skryte za przyciemnianymi okularami istoty w kaskach i kolorowych ubrankach...

WIĘCEJ...

Pogoda sprzyja zdjęciu czerwonych opon i wypięciu rowerów z trenażera. Dziś otworzyliśmy sezon szosowy i przy okazji popełniony został również montaż filmowy z nagranego materiału. Spotykając po drodze naszych kolegów, Krzyśka i Ryszarda cisnących "trzydziestkę" oraz łapiąc dużo dobrej energii, przygotowujemy się do nadchodzącego sezonu. Zapraszam Was na objazd jednej z najpopularniejszych tras ( jeśli nie jedynej :) ) nadającej się na wąskie koła, w najbliższej okolicy. Pokonany dystans to około 65 kilometrów, co przy spokojnym tempie, zajęło nam niecałe dwie i pół godziny ugniatania siedzenia w siodle. Mijając po drodze również kilka całkiem sympatycznych czworonogów, w tym jednego "sprintera", udało się pokręcić całkiem przyzwoite "cardio". I choć pod koniec złapał nas przelotny deszcz, jedno wiem na pewno. Szosa to magia... ;)

Serdeczności - Marek Mróz

PRZYJACIELE

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Dalsze informacje Ok