Zbliża się nowy rok. Okres wzmożonych planów, postanowień, działań. Czasem rezygnacji i wyrzeczeń czasem rozstań lub powrotów. Okres, w którym również co rocznie następuje jedno z większych wahnięć sinusoidy wzmożonej frekwencji na siłowniach lub ścieżkach w pobliskim parku. Większość z nas w pewnym  sensie podświadomie resetuje poprzedni etap, próbuje zmienić obecny stan rzeczy i zacząć od nowa liczyć swój czas. Jak zatem wytrwać w swoich postanowieniach ? Jak nie odpuścić po kilku dniach lub paru kolejnych tygodniach ? Nie powiedzieć znów, nie to nie dla mnie, to nie był dobry pomysł...

Dla mnie najskuteczniejszym katalizatorem zmian zawsze jest wewnętrzna motywacja. Siła mająca najczęściej źródło w określonym mniej lub bardziej realnym do osiągnięcia celu, jaki chcę osiągnąć. Dla jednych sztuką będzie rozpoczęcie jakiejkolwiek aktywności fizycznej, przełamanie własnych barier, utartych "tradycji" czy pomstujących stereotypów. Kto inny zamierzy się na poprawę dotychczasowych osiągnięć, pokonywanych dystansów lub ograniczeń. Jeszcze inny skupi się na wyglądzie, sposobie odżywiania, próbie naprawy wciąż źle wskazującej ciężar ciała wagi, czy też ogólnej kondycji i własnej sprawności. Każdy cel będzie dobry, jeśli skutecznie podtrzyma własną motywację...

Jeszcze kilka lat temu czas jaki poświęcałem na pasję całkowicie wypełniało bieganie, z czasem dołączył do niego triathlon z wisienką na torcie w Suszu, jakiej długo nie zapomnę. Obecnie obie dyscypliny zastąpił szeroko pojęty ruch, gdzie aktywności wypływającymi z poprzedniego okresu, są przyjemnym i właściwie męczącym dodatkiem. Stawiając sobie własne związane z aktywnością fizyczną cele, w przyszłym roku postanowiłem utrzymać podobną drogę, wplatając w obszar nieco więcej kilometrów pokonywanych na kołach mojego "pożeracza bezdroży". Wybór nieco "pod presją czasu" padł na imprezę, której dystans na tą chwilę jest nie do pokonania, bez zrobienia sobie większego lub przynajmniej średniego kuku. Ale o tym niebawem...

"Nie czekaj.

Pora nigdy nie będzie idealna..."

Napoleon Hill.

Skąd na to wszystko znaleźć czas ? Dobre planowanie dnia, priorytety, odpowiedni balas pomiędzy pracą, a  pozazawodowymi aktywnościami, to oczywiście podstawa. Od czego więc zacząć ? Najprostszym rozwiązaniem jest zaprzestanie marnowania go na rzeczy nijakie, głównie media karmiące świat tanią sensacją i ogromem reklam oraz pękające w szwach od spamu sieci społecznościowe. Jedną z prostszych, a zarazem bardzo skutecznych metod jakie sam od pewnego czasu stosuję, jest wyłączenie wszelkiego rodzaju powiadomień, szczególnie w czasie kiedy robimy coś ważnego, pracujemy lub jesteśmy skupieni na własnej pasji. Owszem, może spotkać się to z pewną formą "zdziwienia" ze strony najczęściej zalogowanej części społeczeństwa, tylko czy naprawdę chcemy motywacji lub feedbacku od "mentorów" tego typu ? Czy znalezienie się nieco poza tym wszystkim, nie jest właśnie sposobem na utrzymanie własnej motywacji i wyłuskania okienka na realizację celu, który właśnie ją nakręca ?

Stawiając sobie cele, podsycamy własną motywację, jaramy się jak przysłowiowe "lasy teksasu". Realizując je stajemy się silniejsi, spełniamy się życiowo, jesteśmy bogatsi o doświadczenia. Łatwiej mierzyć się z wyzwaniami jakie codziennie stawia nam życie. Realizacja własnych celów, to nie tylko chwile szczęścia i wzruszeń. Czasem to pot, ból i łzy. Ich całość sprawia, że zapominasz o wszystkim innym, bez reszty pochłania Cię to co robisz. Ile ich jest ? Ile było i ile ich będzie ? Wszystko zależy od Ciebie. Plany, realizacje, doświadczenia i życie pełne życia...

Z Pozdrowieniem - Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.