Sezon zawodów choć tak naprawdę od kilku lat praktycznie mógłby się nie kończyć, marzec jest miesiącem, w którym kalendarz imprez przyspiesza i każdy weekend oferuje możliwość wzięcia udziału w zorganizowanej imprezie. Jeszcze kilka lat temu ogarniałem większość zawodów w bliższej i czasem kilka w dalszej okolicy, swoisty rekord jaki zanotowałem to około 800 kilometrów podróży aby pobiec 10. Jakie jednak znaczenie ma udział w dyszce dla amatora ze środka stawki ? Poprawa wyniku, debiut, nowe nieznane miejsce czy ludzie, którzy wybierają się z nami w ten szalony rejs, lub czekają gdzieś w docelowej kei wyznaczając nam dobry kurs na życie...

Ostatni okres zimowego budowania bazy w połączeniu z rozrzuceniem treningów w trzech sportowych kierunkach, dał mi nowe spojrzenie na sport, który stał się integralną częścią mojego życia. Duże zmiany w tej płaszczyźnie poza sporą dozą wody i roweru to również powrót do korzeni i działania "solo", jeśli można to tak określić. Sześć, a nieformalnie dziewięć lat budowania Klubu i pracy na jego rzecz to dużo i zdecydowanie już wystarczy. To również czas, który mogłem ówcześnie spędzić w gronie świetnych ludzi, o podobnych "zaburzeniach" ruchowych co moje, za co bardzo dziękuję. Czas również dużo zmienia, przede wszystkim perspektywę z jakiej patrzymy na efekty swoich działań. Niektóre eksperymenty co prawda warto powtarzać próbując rozwiązać je inaczej, lecz inne trzeba po prostu zostawić...

Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym,

będzie ono kierowało Twoim życiem,

a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem...

- Carl G. Jung

Skupienie na pracy zawodowej i treningach, to również sporo działań wraz z zaprzyjaźnionymi klubami oraz osobami, którym po trosze sportowo pomagam. To w sumie działa w obie strony, wzajemnie się nakręcamy, motywujemy a ja przy okazji rozszerzam swój treningowy poligon. Nie chodzi tu również o typowy plan treningowy, to bardziej wsparcie aktywnej drogi w dobrym kierunku, czasem a nawet dość często zadziałanie jak hamulec, kiedy indziej po trosze jak sumienie z licencją na "zabijanie" i to nie tylko lenia ale czasem nadmiernych ambicji. Jestem zdecydowanym zwolennikiem sportu pozytywnego, opartego na zasadach nie tylko fizjologii ale również poznania i wsłuchania się w sygnały jakie wysyła nam nasze własne ciało. Tempa nabiera również nasza wspólna akcja charytatywna o kryptonimie 18procent, w której zmierzymy się na 1/2 dystansu długiego w Suskim Triathlonie z Waldkiem Misiem, pomagając w ten sposób dzieciakom z Dorotkowa. Zostało 17 tygodni czas pędzi jak szalony...

Jak wspomniałem wcześniej swoje działania treningowe oparłem o sugestie swoistych mistrzów tematu, wystarczyło tylko szerzej otworzyć oczy, żeby zorientować się jak duże pole manewru można mieć w tym temacie. Triathlon, choć o co chodzi wiem od dawna jest dla mnie nowym polem manewrowym, odpowiada mi bardzo mocno jego różnorodność. Chyba nawet trochę żałuję, że tak dużo wody w Nogacie upłynęło, zanim się w tym zorientowałem. Czasy szkoły średniej, kiedy to trener ciężarów wpajał mi wszechstronność i akademia, gdzie mogłem popróbować wszystkiego po trochu były tak naprawdę bardzo ważnymi ogniskami zapalnymi działań, które pochłaniają mnie obecnie. Bardzo pasuje mi podejście treningowe opisane przez Matta Fitzgeradla, a także Bogusława Tołwińskiego, z których to rad bezpośrednio korzystam. Dbanie o zmienność wysiłku, zdrowy tryb życia, czas na odpoczynek i czas na przekraczanie granic komfortu. Wszystko w odpowiednich proporcjach dedykowanych przez życie, którym można sterować bardziej, niż na pierwszy rzut oka mogło by się wydawać.

Zadania około treningowe rozwinąłem o dodatkowe ćwiczenia propagowane przez Marca Laurena, które z kolei podesłał mi doskonały szkoleniowiec i mentor Alex Barszczewski. Na dziś etap 15 - 20 min i 4-6 ćwiczeń zamkniętych w trzech czasem czterech seriach działa skutecznie, dokładnie tak jak potrzebuję. Bez ciężarków, bez siłowni, dokładnie wtedy kiedy zdecyduję, że mogę działać. To co mocno zmieniło się w stosunku do poprzednich tygodni to wspomniana wyżej różnorodność, oraz krótsze treningi biegowe. Cztery jednostki biegania, dwie lub trzy roweru i dwie wody, w sumie średnio 8-9 w tygodniu, a że w piątki z reguły odpoczywam pojawiły się zakładki, których najbardziej się obawiałem pod względem wygospodarowania na nie czasu. Jak się okazało zupełnie niepotrzebnie, bo przy dobrej logistyce można zdążyć ze wszystkim.

Ogólny układ ma się następująco:

  • Poniedziałek - wolne lub rower,
  • Wtorek - Zakładka pływanie/bieg (fartlek lub dłuższe interwały),
  • Środa - rower,
  • Czwartek - bieg (2 zakres lub siła),
  • Piątek - wolne,
  • Sobota - długi bieg lub zakładka rower/bieg,
  • Niedziela - długi rower lub zakładka pływanie/bieg.

Cały układ oczywiście jest mocno modyfikowalny w zależności od potrzeb i nagłych nieprzewidzianych zdarzeń, wywołanych czynnikami niezależnymi ode mnie :)

Pomału wchodzę w okres startowy, a jako że głównym zadaniem na ten rok jest triathlon, biegi będą tylko dodatkiem pełniącym funkcję mocniejszego treningu, zdecydowanie bardziej postawię tu na funkcje towarzyskie i zającowanie w zawodach paru przyjaciołom. Za tydzień 6 marca 2016 r. w Bażantarni ruszy 2 Leśny Półmaraton Koleżeński. Zawody, których pomysłodawcą jest Wojtek Bartnicki, zorganizowane przez Team El-aktywnych, to godna polecenia impreza. Wziąłem w niej udział rok temu i kiedy tylko dowiedziałem się o terminie kolejnej edycji, od razu wpisałem ją w swoje taktyczne tewo. Tym razem czeka nas kilka małych zmian - dwa dystanse, półmaratonu oraz biegu na 11 km - odpowiednio dwie i jedna pętla, po malowniczych ale i wymagających ścieżkach pięknej elbląskiej bażantarni. Pogodę jak zawsze zapewni dobry duch "diabelskiego kamienia" więc nie ma się co czaić po krzakach, trzeba pobiegać :)

Kiedyś, każdy z nas stanie przed lustrem czasu i zajrzy w głąb swojego odbicia. Czy zobaczy tam mozaikę swoich spełnionych czasem szalonych marzeń, zrealizowanych planów czy postanowień ? Czy zobaczy tam uśmiechniętych szczerze bliskich swojemu sercu ludzi ? Warto zadbać o to by - jak to rzekła mi ostatnio w ciekawej dyskusji Maria Grabowska - znaleźć się po właściwej stronie rzeki...

Serdeczności, Marek Mróz.

PRZYJACIELE

Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na zapisanie ich w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem